05
lis
W związku z obchodami stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę w większości teatrów operowych przypominany jest dorobek polskich kompozytorów. Nie inaczej jest w Warszawie, gdzie po bardzo dobrze przyjętej premierze "Manru" Paderewskiego, sięgnięto po dobrze już znaną widzom inscenizację "Strasznego dworu" Moniuszki autorstwa Davida Pountney'a. Spektakl ten ma wielu swoich przeciwników, jednak grany jest zawsze przy pełnej sali i ogromnym aplauzie publiczności, który osiąga swą kulminację po wykonaniu mazura tańczonego w biało-czerwonych strojach i z towarzyszeniem warkotu przelatującego samolotu zwiastującego grozę nadchodzącej drugiej wojny światowej. Choreografia efektowna, jednak nie można pozbyć się wrażenia oglądania swego rodzaju plastikowej rewii, której estetyka nie pasuje…