„Bal maskowy”- królewskie śpiewanie w Wiener Staatsoper

0

Wiener Staatsoper po raz kolejny sięgnęła po wznowienie „Balu maskowego” Giuseppe Verdiego w reżyserii Gianfranco de Bosio. Gwiazdą spektaklu jest występujący ponownie w roli Gustawa III znakomity polski tenor Piotr Beczała. Na scenie towarzyszą mu George Petean (Anckarström) oraz Kristin Lewis (Amelia).

Główną osią akcji jest wątek miłosny osadzony na tle wydarzeń historycznych, jakim było zabójstwo Gustawa III dokonane przez szwedzkich arystokratów podczas maskarady w operze sztokholmskiej. Pierwsza wersja libretta została odrzucona przez cenzurę ze względu na pokazanie na scenie skutecznego zamachu na głowę państwa. Ostatecznie zatwierdzona została wersja, w której akcję przeniesiono do Bostonu, a głównym bohaterem uczyniono gubernatora Riccardo.

Atrakcyjna wizualnie, tradycyjna inscenizacja miała swoją premierę w Wiener Staatsoper w 1986 roku. Kartonowa scenografia autorstwa Emanuele Luzzatiego przygotowana została z rozmachem i dbałością o historyczny szczegół. Również kostiumy zachwycają przepychem i precyzją wykonania.

Król Szwecji nie wie, że grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo i ignoruje niezadowolenie poddanych. Zaabsorbowany jest uczuciem do Amelii, żony swojego przyjaciela i pierwszego oficera Anckarströma. Zakochana również we władcy Amelia odwiedza wróżkę. Nie wie, że jest śledzona przez Gustawa. Król prosi Ulricę, aby wyczytała mu przyszłość z ręki. Dowiaduje się, że wkrótce zginie z ręki swojego przyjaciela.

Muzyka Verdiego jest bogata, niezwykle melodyjna i przepełniona ekspresją. Arie solowe należą do najpiękniejszych w repertuarze operowym. Duże wrażenie robi połączenie partii chóralnych z partiami solowymi. Orkiestra pod batutą Jesusa Lopeza Cobosa nie tylko wspiera solistów, ale też sama opowiada i zapowiada nadchodzące zmiany akcji.

Piotr Beczała wielokrotnie śpiewał już partię Gustawa i tym razem również udało mu się całkowicie oczarować wiedeńską publiczność. Znakomicie wykreował postać nieszczęśliwie zakochanego władcy, dla którego korona w zasadzie jest obciążeniem. W jego głosie w zależności od sytuacji słychać było radość, miłość, smutek bądź też podniosłe wzruszenie. Zachwyca również łatwość, z jaką wykonuje wszelkie przebiegi rytmiczno – melodyczne. Niezmiernie wzruszająca była scena śmierci, w której Piotr Beczała pokazał dramatyczne piękno swego głosu. Wspaniale wypadła również scena, w której Gustaw oraz Amelia wyznają sobie miłość.

Amerykańska sopranistka Kristin Lewis specjalizuje się w repertuarze verdiowskim, jednak jej występ – w odróżnieniu od Beczały – był nierówny. Wydaje się, że momentami artystka nie jest w stanie zapanować nad nadmiernym vibrato. Tym niemniej słynna aria „Morro ma prima in grazia” w jej wykonaniu bardzo podobała się zgromadzonym w teatrze słuchaczom.

Bardzo dobrze wypadł rumuński baryton George Petean w roli Anckarströma, który dysponuje bardzo silnym głosem, co uwidacznia się zwłaszcza w górnych rejestrach. Siłą i barwą głosu zachwycała również pochodząca z Południowej Afryki mezzosopranistka Bongiwe Nakani w roli wróżki.

Tradycyjna produkcja „Balu maskowego” ujmuje widzów od lat. 23 kwietnia o godz. 19.oo zaplanowany jest streaming spektaklu, który jest dostępny na stronie Wiener Staatsoper. Ostatnie przedstawienie w tym sezonie w obecnej obsadzie odbędzie się 26 kwietnia.

 

O autorze

“I should have everything that is good, genuine and beautiful!” Wolfgang Amadeus Mozart