„Halka” po włosku na inaugurację Roku Moniuszkowskiego

0

Koncertowym wykonaniem „Halki” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej zainaugurowano w sobotę Rok Moniuszkowski.

W związku z przypadającą na ten rok dwusetną rocznicą urodzin kompozytora, kilka miesięcy temu Sejm RP uchwalił rok 2019 Rokiem Stanisława Moniuszki. W uzasadnieniu podkreślano, że „dorobek kompozytorski Stanisława Moniuszki, składający się z oper, pieśni, kantat, utworów religijnych, symfonicznych, kameralnych i solowych, a także operetek, baletów i muzyki do dramatów, imponuje różnorodnością, bogactwem melodycznym i głębokim zakorzenieniem w narodowej tradycji muzycznej. Jego twórczość operowa i pieśniarska stanowi trzon polskiego repertuaru wokalnego i niejednokrotnie jest osią zainteresowań artystycznych najwybitniejszych polskich śpiewaków”.

Na wniosek trzech krajów – Polski, Litwy i Białorusi, również władze UNESCO zdecydowały o ustanowieniu 2019 roku Międzynarodowym Rokiem Stanisława Moniuszki.

Na rozpoczęcie obchodów w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej przygotowano koncertowe wykonanie „Halki” w włoskiej wersji językowej i na instrumentach z epoki. Włoska wersja „Halki” po raz pierwszy zabrzmiała latem ubiegłego roku w trakcie festiwalu „Chopin i jego Europa” wzbudzając ogromne uznanie wśród zgromadzonej w Studio Koncertowym Polskiego Radia im. Lutosławskiego publiczności. Podobnie jak wówczas, w sobotni wieczór na warszawskiej scenie wystąpił zespół instrumentalistów specjalizujących się w muzyce dawnej Europa Galante wraz ze swym charyzmatycznym liderem Fabio Biondim, który – jak wielokrotnie podkreślał w wywiadach – zauroczony jest twórczością Moniuszki. Zaproszenie do Teatru Wielkiego – Opery Narodowej przyjął również wielokrotnie nagradzany i uczestniczący w wielu prestiżowych projektach Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej.

Mając po raz kolejny okazję wysłuchać „Halki” w interpretacji Biondiego, zachwyciłam się znów świeżością jego spojrzenia na polską operę narodową, z której potrafi wydobyć on momentami prawdziwego ducha belcanto. Zespół Biondiego porywająco zagrał bisowanego na koniec wieczoru mazura, chociaż narzucone przez orkiestrę tempo pewnie nie sprawdziłoby się w wersji scenicznej z udziałem baletu.

Wśród solistów największe owacje zebrał Brazylijczyk Matheus Pompeu w roli Jontka, który urzekał muzykalnością, znakomitą techniką wokalną i pięknym, lekkim głosem. Jako Halka partnerowała mu pochodząca z Hiszpanii Tina Gorina – liryczna i wzruszająca. Jej interpretacja postaci polskiej góralki jest odmienna od tego do czego przywykliśmy na rodzimych scenach, ale również bardzo udana. Na tle zagranicznych wykonawców, którzy emanowali energią i zaangażowaniem, dość statycznie zaprezentowała się polska część obsady, wśród której pod względem wokalnym wyróżniali się Rafał Siwek jako Stolnik oraz Monika Ledzion-Porczyńska w roli jego córki Zofii. To niezwykle rzadka okazja, by podziwiać znakomitego polskiego basa w kraju, bowiem jego międzynarodowa kariera rozwija się w imponującym tempie, a najbliższych dniach zaplanowane ma tak prestiżowe występy, jak Verdi Gala u boku Placido Domingo w Filharmonii Paryskiej oraz „Don Carlos” Verdiego w moskiewskim Teatrze Bolszoj.

Wszyscy, którzy nie mieli okazji wysłuchać koncertu osobiście bądź podczas transmisji radiowej, już wkrótce będą mogli kupić wydaną przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina płytę CD, nagraną przez występujących na scenie muzyków i wokalistów w sierpniu ub. roku.

O autorze

“I should have everything that is good, genuine and beautiful!” Wolfgang Amadeus Mozart