„Turek we Włoszech” Gioacchino Rossiniego to pierwsza realizacja Christophera Aldena w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. Reżyser, bliźniaczy brat Davida Aldena, który w Warszawie wystawiał „Katię Kabanovą” Janačka, przenosi akcję opery do lat 50. i 60. XX wieku, nawiązując do stylistyki burleski.
Spektakl opowiada historię bogatego Turka, który przybywa do Neapolu, wzbudzając zainteresowanie spacerującej po plaży znudzonej małżeństwem Włoszki Fiorilli. Kapryśna kokietka romansuje zarówno z tytułowym Turkiem, jak i innymi adoratorami – Don Geronio i Narcisiem – a w tle obserwuje ich Poeta, manipulując postaciami i tworząc w ten sposób dodatkową warstwę narracyjną. Finał jest szczęśliwy, a komplikacje intrygi rozwiązywane z lekkością i humorem.
Scenografia Andrew Liebermana jest oszczędna, lecz celowa – półkolista, zakrzywiona ściana, kanapa, stół i okręt w kształcie syreny tworzą przestrzeń elastyczną, pozwalającą reżyserowi na zabawę formą. Motywy garderoby operowej i przebrań, zarówno męskich, jak i kobiecych, podkreślają komiczny wymiar przedstawienia.
Spektakl pozostaje przede wszystkim popisem wokalnym. Edyta Piasecka w roli Fiorilli błyszczy nie tylko w trudnych koloraturach, ale i w interpretacji postaci – jej wdzięk i subtelny humor sceniczny wprowadzają lekkość i radość, które nadają inscenizacji charakteru. Równie dobrze spisali się pozostali wykonawcy: Łukasz Goliński w roli Selima, Tiziano Bracci jako Don Geronio i Anna Bernacka jako Zaida wnoszą w spektakl przekonujące kreacje, a orkiestra pod batutą Andriya Yurkevycha współtworzy spójną, rytmiczną całość, choć momentami brakowało jej większego dramatyzmu.
Choć spektakl jest zabawny i dynamiczny, momentami widać brak głębszej analizy psychologicznej bohaterów – intryga rozgrywa się w formie widowiska lekkiego, nie zawsze eksponując subtelności charakterów. Jednak dzięki wyważonej realizacji i doskonałej grze wokalnej przedstawienie pozostaje atrakcyjne i przyjemne w odbiorze, dostarczając publiczności zarówno humoru, jak i piękna muzyki Rossiniego.
