Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Teatr Wielki – Opera Narodowa w jubileuszowej odsłonie

29 listopada Teatr Wielki – Opera Narodowa zorganizował jubileuszową galę z okazji 200-lecia położenia kamienia węgielnego oraz 60-lecia odbudowy gmachu. Informacja o wydarzeniu pojawiła się stosunkowo późno, a do sprzedaży trafiła jedynie niewielka pula biletów. Na widowni zasiadło wielu celebrytów i przedstawicieli świata polityki. W mediach szerokim echem odbiło się wybuczenie pary prezydenckiej, kiedy prowadząca, Grażyna Torbicka, przedstawiała oficjalnych gości.

Torbicka, choć nie ustrzegła się kilku wpadek, prowadziła galę z klasą i spokojem. Jej elegancja i opanowanie tworzyły ciekawy kontrast z naturalną swobodą Jakuba Józefa Orlińskiego, który w przygotowanych specjalnie na tę okazję filmikach oprowadzał widzów po zakamarkach teatru. Te krótkie relacje okazały się dla mnie jednym z najbardziej wzruszających momentów – pracownicy z pasją opowiadali o swojej pracy, pokazując, jak codzienne wysiłki składają się na finalny efekt przedstawienia. W połączeniu z lekkością Orlińskiego te sekwencje były szczerze ujmujące i naprawdę poruszały.

Wieczór przybrał wyraźnie instytucjonalny charakter – skupiano się głównie na historii miejsca i kulisach jego codziennego funkcjonowania. Zabrakło szerszego uhonorowania artystów, którzy przez lata budowali rangę tej sceny. Jubileusz pozostawiał wrażenie, że opowieść o dorobku Opery Narodowej została opowiedziana tylko fragmentarycznie.

Aleksandra Kurzak jako Zerlina i Andrzej Filończyk jako Don Giovanni w duecie „La ci darem la mano” z opery “Don Giovanni” Mozarta, fot. Krzysztof Bieliński

Gala zgromadziła solistów, których międzynarodowa kariera w różnym stopniu splata się z Operą Narodową. Aleksandra Kurzak, światowej sławy sopranistka, zaczynała właśnie tu, zdobywając I nagrodę Konkursu Moniuszkowskiego w 1998 roku, i do dziś regularnie występuje na warszawskiej scenie – ostatnio jako Tosca i Madama Butterfly, a w styczniu powróci jako Mimi w Cyganerii. Rafał Siwek jest związany z Operą Narodową od 1999 roku, występując w wielu produkcjach, m.in. w Simonie Boccanegrze i Nabucco Verdiego, a w tym sezonie również jako Brat Laurenty w Romeo i Julii Gounoda.

Andrzej Filończyk (I nagroda w Konkursie Moniuszkowskim w 2016 roku, były uczestnik Akademii Operowej) i Piotr Buszewski (VI nagroda w 2019 roku) odnoszą sukcesy na wiodących scenach Europy i w Metropolitan Opera, ale w Operze Narodowej pojawiają się sporadycznie – Filończyk wystąpił jedynie w recitalu z Michałem Bielem, Buszewski w rolach Rodolfa, Alfreda i Stefana. Jakub Józef Orliński, zdobywca II nagrody Konkursu Moniuszkowskiego w 2016 roku i absolwent Akademii Operowej, bywa w teatrze głównie w ramach koncertów; w pełnych inscenizacjach nie występuje, ponieważ Opera Narodowa nie realizuje repertuaru barokowego.

Od lewej: Grażyna Torbicka, Jakub Józef Orliński, Boris Kudlička, Andrzej Filończyk podczas Jubileuszu Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, fot. Krzysztof Bieliński

Program koncertu obejmował fragmenty spektakli z repertuaru Teatru Wielkiego – od Cyrulika sewilskiego, pierwszej opery pokazanej na tej scenie w 1833 roku, po tegoroczną Symfonię tańca. W trakcie wieczoru scenę ożywiały kostiumy i elementy scenografii. Muzyka polska była mocno akcentowana – od Moniuszki i Szymanowskiego po Chopina, Pendereckiego i Kilara. Wystąpiły wszystkie zespoły: chór Teatru Wielkiego z „Va, pensiero” z Nabucco, dziecięcy chór Artos w fragmencie Carmen, a także Polski Balet Narodowy.

Muszę przyznać, że gala była momentami nierównomierna, zarówno pod względem poziomu wykonań, jak i sposobu wykorzystania zaproszonych solistów. Najsilniej wyeksponowano Aleksandrę Kurzak, a pozostali artyści występowali raczej jako dodatek, co nie oddawało w pełni ich roli i znaczenia. Zbyt wiele uwagi poświęcono baletowi – szkoda, że w ich miejsce nie dano więcej przestrzeni śpiewakom. Na plus zaliczam brak przemówień – dzięki temu wieczór nie przybrał charakteru szkolnej akademii. Całościowo wydarzenie pozostawiło pozytywne wrażenie, choć odczuwało się niedosyt w wyważeniu akcentów między obecnymi solistami oraz w oddaniu należnego hołdu całej plejadzie artystów, którzy przez lata tworzyli znaczenie i renomę tej sceny.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje