09
maj
„Così fan tutte” nigdy nie należało do moich ulubionych oper Mozarta. Zawsze miałam poczucie, że dramaturgia tego dzieła łatwo się rozpada - że pomiędzy genialną muzyką a samą konstrukcją intrygi pozostaje trudna do zasypania szczelina. „Così” często działa bardziej pojedynczymi scenami, ansamblami i emocjonalnymi momentami niż jako spójna teatralna całość. Tym większym zaskoczeniem okazało się nowe przedstawienie Pawła Szkotaka w Warszawskiej Operze Kameralnej, bo po raz pierwszy ta opera po prostu naprawdę dobrze mnie bawiła. Szkotak bardzo trafnie rozpoznaje naturę samego „Così fan tutte”. Nie próbuje za wszelką cenę psychologicznie uprawdopodobniać libretta ani udowadniać, że pod lekką komedią ukrywa się…