25
kwi
W ubiegły weekend, na niedzielnym spektaklu w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej, zobaczyłam Falstaffa Verdiego – premierę zaprezentowaną dwa dni wcześniej. To ważny tytuł w tym sezonie nie tylko ze względu na sam utwór, ale też na kontekst: Marek Weiss zrealizował go w roku jubileuszu 50-lecia pracy artystycznej, zapowiadając jako zamknięcie działalności reżyserskiej. Ten gest od początku ustawia spektakl jako podsumowanie jego drogi twórczej. Już początek tej inscenizacji jasno określa jej kierunek. Zamiast wejścia w świat lekkiej, ironicznej komedii słyszymy muzykę z Attyli Verdiego - o wyraźnie ciemniejszym, dramatycznym charakterze i monumentalnym rozmachu właściwym operze historycznej. To nie jest efektowny…