Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Od Lang Langa do Sonyi Yonchevej. Gwiazdy Centralnego Placu Muzyki

Już pierwsza edycja Centralnego Placu Muzyki przyciąga uwagę imponującą listą gości. W programie nowego warszawskiego festiwalu znalazły się nazwiska doskonale znane publiczności największych sal koncertowych i teatrów operowych świata: Lang Lang, Joyce DiDonato, Sonya Yoncheva, Jonathan Tetelman i Kate Liu. Każde z nich reprezentuje inny artystyczny świat, ale wszystkie należą dziś do najbardziej rozpoznawalnych postaci muzyki klasycznej.

Lang Lang – pianista, którego zna cały świat

W programie pierwszej edycji Centralnego Placu Muzyki nie brakuje wielkich nazwisk, ale niewielu artystów może pochwalić się rozpoznawalnością porównywalną z Lang Langiem. Chiński pianista od ponad dwóch dekad należy do najbardziej znanych muzyków klasycznych na świecie, a jego nazwisko wykracza daleko poza grono stałych bywalców filharmonii. To właśnie ta zdolność docierania do publiczności, która na co dzień nie interesuje się muzyką klasyczną, uczyniła go postacią wyjątkową. W świecie pełnym wybitnych pianistów Lang Lang wyróżnił się umiejętnością zainteresowania fortepianem słuchaczy daleko wykraczających poza tradycyjne środowisko melomanów.

Historia jego kariery mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. Urodził się w chińskim Shenyangu i już jako dziecko uznawany był za wyjątkowy talent. Lang Lang wielokrotnie wspominał, że ogromne wrażenie zrobił na nim odcinek kreskówki „Tom i Jerry” z muzyką Franciszka Liszta, który sam wskazuje jako jedno z pierwszych wspomnień związanych z fascynacją fortepianem. Wkrótce rozpoczął naukę gry, a muzyka szybko stała się centrum jego życia. Droga do sukcesu nie była jednak łatwa. W autobiografii i wywiadach otwarcie opowiadał o ogromnej presji ze strony ojca, który podporządkował życie rodziny muzycznej edukacji syna. Były momenty, kiedy młody pianista chciał porzucić grę, a doświadczenia z dzieciństwa do dziś pozostają ważną częścią jego życiowej historii.

Przełom nastąpił w 1999 roku podczas festiwalu Ravinia pod Chicago. Siedemnastoletni pianista w ostatniej chwili zastąpił chorego André Wattsa i wykonał I Koncert fortepianowy Czajkowskiego z Chicago Symphony Orchestra pod dyrekcją Christopha Eschenbacha. Występ zwrócił na niego uwagę międzynarodowego środowiska muzycznego i otworzył drogę do dalszej kariery. W kolejnych latach Lang Lang występował z najważniejszymi orkiestrami świata, koncertował w Carnegie Hall, na BBC Proms i współpracował z dyrygentami takimi jak Daniel Barenboim, Simon Rattle czy Christoph Eschenbach. Jego kariera rozwijała się równolegle w Europie, Ameryce Północnej i Azji, czyniąc go jednym z najbardziej rozpoznawalnych pianistów swojego pokolenia.

Jednak o jego wyjątkowej pozycji nie zdecydowały wyłącznie sukcesy artystyczne. Lang Lang był jednym z pierwszych pianistów XXI wieku, którzy osiągnęli popularność wykraczającą daleko poza środowisko muzyki klasycznej. Występował podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie, uczestniczył w międzynarodowych projektach edukacyjnych i społecznych, a swoją działalnością docierał do odbiorców, którzy wcześniej nie mieli kontaktu z muzyką klasyczną. Popularność przyniosła mu również krytykę. Część recenzentów zarzucała mu nadmierną ekspresję i skłonność do efektowności. Inni podkreślali, że właśnie dzięki swojej osobowości i scenicznemu temperamentowi przyciągnął do muzyki klasycznej nowych słuchaczy. Niezależnie od ocen trudno wskazać pianistę swojego pokolenia, który miałby porównywalny wpływ na popularyzację fortepianu poza tradycyjnym środowiskiem melomanów.

Dziś Lang Lang równie wiele energii poświęca edukacji muzycznej, co koncertowaniu. Poprzez własną fundację wspiera młodych pianistów i promuje naukę muzyki wśród dzieci na całym świecie. Nieprzypadkowo właśnie ten obszar działalności często wskazuje jako jeden z najważniejszych elementów swojej misji. Podczas Centralnego Placu Muzyki warszawska publiczność usłyszy nie tylko wybitnego pianistę, ale również artystę, który odegrał istotną rolę w przybliżaniu muzyki klasycznej nowym pokoleniom słuchaczy. I być może właśnie ten wpływ na kulturę okaże się jego najtrwalszym osiągnięciem.

Joyce DiDonato – artystka, dla której publiczność jest częścią opowieści

Dla Joyce DiDonato muzyka nigdy nie była celem samym w sobie. Amerykańska mezzosopranistka od lat powtarza, że zadaniem artysty nie jest zachwycanie publiczności własnymi umiejętnościami, lecz tworzenie przestrzeni do spotkania, emocji i refleksji. To właśnie takie myślenie o sztuce wyróżnia ją od ponad dwóch dekad na największych scenach operowych świata. Trzykrotna laureatka nagrody Grammy i jedna z najwybitniejszych mezzosopranistek swojego pokolenia występowała na scenach Metropolitan Opera, Royal Opera House w Londynie czy Festiwalu w Salzburgu. W ostatnich sezonach coraz większą rolę w jej działalności odgrywają jednak autorskie projekty artystyczne i inicjatywy edukacyjne.

W jej interpretacjach techniczna perfekcja pozostaje środkiem do opowiedzenia historii. Niezależnie od tego, czy wykonuje muzykę Händla, Mozarta czy Rossiniego, najważniejsze są emocje, relacje między bohaterami i prawda ukryta w tekście. Właśnie dlatego wielu melomanów kupuje bilety nie tyle na konkretny repertuar, ile po prostu na Joyce DiDonato.

W przeciwieństwie do wielu artystów nie trafiła do światowej czołówki od razu. Dorastała w Kansas, studiowała na Wichita State University i przez lata konsekwentnie budowała swoją pozycję. Jak sama wielokrotnie podkreślała, na jej rozwój składały się nie tylko sukcesy, lecz także nieudane przesłuchania, odrzucenia i chwile zwątpienia. Być może właśnie dlatego do dziś tak chętnie dzieli się doświadczeniami z młodymi śpiewakami. Prowadzi kursy mistrzowskie, angażuje się w działalność edukacyjną i od lat wspiera rozwój młodego pokolenia artystów.

W operowym środowisku DiDonato znana jest również z niezwykłej determinacji. W 2009 roku podczas przedstawienia „Cyrulika sewilskiego” w londyńskiej Royal Opera House spadła ze sceny i złamała nogę. Wielu artystów w takiej sytuacji wycofałoby się z kolejnych spektakli. Kilka dni później wróciła jednak do przedstawień, wykonując kolejne występy na wózku inwalidzkim. Historia szybko obiegła świat operowy i do dziś bywa przywoływana jako przykład jej profesjonalizmu i oddania sztuce.

Jej sposób myślenia o muzyce szczególnie wyraźnie ujawnił się w autorskich projektach ostatnich lat. Programy In War & Peace oraz Eden nie były zwykłymi recitalami, lecz próbą rozmowy z publicznością o pokoju, wspólnocie, relacjach międzyludzkich i odpowiedzialności za świat, w którym żyjemy. Dla DiDonato muzyka ma znaczenie nie tylko estetyczne – może również inspirować do refleksji i budowania dialogu.

Polska publiczność miała już okazję spotkać się z jej sztuką podczas festiwalu Sopot Classic, koncertów w NOSPR oraz wydarzeń organizowanych przez Warszawską Operę Kameralną. Każda z tych wizyt potwierdzała, że jej największym atutem jest nie tylko jakość śpiewu, lecz także niezwykła umiejętność nawiązywania kontaktu ze słuchaczami.Podczas festiwalu Centralny Plac Muzyki wystąpi jako gwiazda gali Mozart Night. Dla wielu melomanów będzie to jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń całego festiwalu. Nie tylko dlatego, że na scenie pojawi się jedna z najwybitniejszych mezzosopranistek naszych czasów, ale przede wszystkim dlatego, że Joyce DiDonato od lat przypomina, iż muzyka jest sztuką spotkania. I właśnie w tym tkwi tajemnica jej wyjątkowej więzi z publicznością.

Sonya Yoncheva – śpiewaczka, która nie lubi ograniczeń

Kiedy Sonya Yoncheva pojawi się w Warszawie jako Tosca, wielu melomanów zobaczy przede wszystkim jedną z największych gwiazd współczesnej opery. To prawda, ale niepełna. Bułgarska sopranistka od dawna przestała być wyłącznie śpiewaczką. Jest producentką, wydawczynią, autorką książek i inicjatorką projektów kulturalnych. Prowadzi własną firmę SY11 Productions, wydaje magazyn „Bulgarian Artist”, organizuje koncerty i wspiera rozwój życia muzycznego w swojej ojczyźnie. Niewielu współczesnych śpiewaków operowych prowadzi działalność wykraczającą tak daleko poza scenę.

Źródłem tej aktywności wydaje się jedna cecha charakteru: niechęć do ograniczeń. Sama Yoncheva przyznaje, że zawsze chciała być wolna i nie znosi sytuacji, które ją ograniczają. To dobrze opisuje zarówno jej karierę, jak i artystyczne wybory. Yoncheva nigdy nie należała do śpiewaczek, które pozostają w bezpiecznej strefie repertuarowej. Rozpoczynała drogę od muzyki barokowej i współpracy z Williamem Christie’em, później sięgała po Mozarta, repertuar francuski, Verdiego, Pucciniego i opery rosyjskie. Dziś planuje kolejne debiuty, od Rusałki po role, które jeszcze kilka lat temu wydawały się poza zasięgiem jej repertuaru.

Przełomowym momentem w karierze było zwycięstwo w konkursie Operalia w 2010 roku. W kolejnych sezonach szybko zwróciła na siebie uwagę najważniejszych teatrów operowych świata. Debiut w Metropolitan Opera w 2013 roku otworzył nowy rozdział jej kariery. W następnych latach jej nazwisko regularnie pojawiało się na afiszach La Scali, Opery Paryskiej, Royal Opera House, wiedeńskiej Staatsoper i innych najważniejszych teatrów operowych świata, a repertuar stale się poszerzał. Jednak równie dużo mówi dziś o projektach realizowanych poza sceną. W czasie pandemii założyła firmę SY11, początkowo po to, by zorganizować koncert w rodzinnym Płowdiwie. Z jednorazowej inicjatywy powstało przedsiębiorstwo produkujące koncerty, nagrania i wydarzenia kulturalne. W ramach tej działalności ukazały się jej albumy, książka „Fifteen Mirrors”, a także magazyn „Bulgarian Artist”, którego celem jest promowanie twórców i życia kulturalnego Bułgarii. Wiele z tych inicjatyw realizowanych jest właśnie z myślą o jej ojczyźnie, z którą artystka pozostaje silnie związana mimo międzynarodowej kariery.

To właśnie ten aspekt działalności wyróżnia ją dziś na tle wielu śpiewaków jej pokolenia. Sonya Yoncheva nie tylko występuje na największych scenach świata. Coraz częściej sama tworzy przestrzeń dla nowych projektów, artystów i inicjatyw kulturalnych. Podczas festiwalu Centralny Plac Muzyki wystąpi w koncertowym wykonaniu „Toski” Giacoma Pucciniego u boku Jonathana Tetelmana i George’a Gagnidze. Orkiestrę poprowadzi Bassem Akiki. Dla publiczności będzie to okazja do spotkania z artystką, która od lat udowadnia, że współczesna śpiewaczka operowa nie musi ograniczać się wyłącznie do występów na scenie. I być może właśnie ta nieustanna potrzeba przekraczania granic najlepiej definiuje jej karierę.

Jonathan Tetelman – opera jako teatr emocji

W świecie opery nie brakuje śpiewaków obdarzonych znakomitymi głosami. Znacznie rzadziej spotyka się artystów, dla których równie ważne jak śpiewanie jest opowiadanie historii. Jonathan Tetelman należy właśnie do tego grona. Chilijsko-amerykański tenor w ciągu kilku lat stał się jednym z najbardziej poszukiwanych śpiewaków swojego pokolenia. Publiczność przyciąga nie tylko charakterystycznym głosem, ale także intensywnością, z jaką buduje swoje postaci. Sam wielokrotnie podkreślał, że w operze najważniejsze są dla niego emocje, człowieczeństwo bohaterów i prawda ukryta za muzyką.

Nieprzypadkowo szczególne miejsce w jego repertuarze zajmują bohaterowie oper Pucciniego oraz repertuaru werystycznego. To postacie żyjące intensywnie, kierujące się namiętnością, miłością, zazdrością czy rozpaczą. Role takie jak Rodolfo, Pinkerton, Cavaradossi czy Loris Ipanow należą dziś do jego najbardziej rozpoznawalnych kreacji i ugruntowały jego pozycję na międzynarodowych scenach. Tetelman często podkreśla, że śpiewanie zaczyna się dla niego od zrozumienia postaci. W wywiadach opowiada o fascynacji teatrem i o tym, jak wiele uwagi poświęca budowaniu psychologii bohaterów. Opera nie jest dla niego wyłącznie sztuką pięknego śpiewania. To opowieść o ludzkich doświadczeniach, emocjach i relacjach. Jak sam powiedział w jednym z wywiadów, „opera jest bramą do ludzkiej duszy”.

Jego droga do światowej kariery wcale nie była oczywista. Po studiach wokalnych przeżył okres zwątpienia i na kilka lat całkowicie odsunął się od śpiewu. Utrzymywał się między innymi jako DJ i nie planował, że jeszcze wróci do opery. Dodatkowym wyzwaniem było odnalezienie właściwej drogi wokalnej i rozwój głosu tenorowego. Kiedy jednak zdecydował się ponownie spróbować swoich sił, kariera nabrała zaskakującego tempa. W ciągu kilku lat przeszedł drogę od stosunkowo mało znanego śpiewaka do artysty występującego na najważniejszych scenach świata. Dziś jego nazwisko regularnie pojawia się na afiszach Metropolitan Opera, Deutsche Oper Berlin, Teatro Real w Madrycie, Bayerische Staatsoper czy Festiwalu w Salzburgu.

Mimo sukcesów Tetelman nie sprawia wrażenia artysty budującego dystans wobec publiczności. W jego interpretacjach łatwo odnaleźć emocjonalną bezpośredniość i autentyczność, które sprawiają, że operowi bohaterowie stają się bliscy współczesnemu odbiorcy. Podczas festiwalu Centralny Plac Muzyki wystąpi jako Mario Cavaradossi w koncertowym wykonaniu „Toski” Giacoma Pucciniego. To rola doskonale wpisująca się w repertuar, z którym tenor jest dziś najczęściej kojarzony. Cavaradossi jest bohaterem kierującym się emocjami, wiernym własnym przekonaniom i gotowym ponieść ich konsekwencje. To postać o silnym charakterze i wyrazistym temperamencie – cechach, które często odnajdujemy również w bohaterach kreowanych przez Tetelmana. Historia jego kariery pokazuje, że droga do sukcesu nie zawsze prowadzi według starannie zaplanowanego scenariusza. Czasem wymaga cierpliwości, odwagi i gotowości do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. W przypadku Jonathana Tetelmana doprowadziła ona na największe sceny operowe świata.

Kate Liu – pianistka, którą Polska pokochała

W świecie muzyki klasycznej sukces często mierzy się liczbą koncertów, kontraktów i kolejnych konkursowych triumfów. Historia Kate Liu pokazuje jednak, że nie zawsze to one decydują o miejscu artysty w pamięci publiczności. Kiedy w 2015 roku amerykańska pianistka zdobyła III nagrodę XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, niewielu przypuszczało, że stanie się jedną z najbardziej lubianych i najczęściej wspominanych uczestniczek tej edycji. Choć konkursowe podium wyglądało inaczej, to właśnie jej występy na długo pozostały jednym z najmocniejszych wspomnień wielu słuchaczy.

Jej interpretacje od początku wyróżniały się czymś trudnym do zdefiniowania. Obok technicznej swobody i muzycznej dojrzałości publiczność odnajdywała w nich naturalność, szczerość i rzadko spotykaną umiejętność budowania intymnej atmosfery nawet w największych salach koncertowych. W czasach, gdy pianistyczna wirtuozeria bywa traktowana jako wartość sama w sobie, Kate Liu zwracała uwagę przede wszystkim muzykalnością. To właśnie dlatego jej występy podczas Konkursu Chopinowskiego zapadły w pamięć tak wielu osób. Publiczność miała poczucie obcowania z artystką, która nie próbuje imponować za wszelką cenę, lecz koncentruje się na opowiadaniu historii zapisanych w muzyce.

Urodzona w Singapurze, wychowana w Stanach Zjednoczonych pianistka rozpoczęła naukę gry na fortepianie jako dziecko. Studiowała w Curtis Institute of Music w Filadelfii – jednej z najbardziej prestiżowych uczelni muzycznych świata. Już przed Konkursem Chopinowskim zdobywała nagrody i koncertowała, jednak to właśnie Warszawa okazała się punktem zwrotnym w jej karierze. Co ciekawe, po konkursowym sukcesie nie wybrała drogi błyskawicznej medialnej kariery. Rozwijała się we własnym tempie, starannie dobierając projekty i repertuar. W świecie muzyki klasycznej, który coraz częściej premiuje nieustanną obecność i szybkie tempo kariery, taka postawa należy dziś do rzadkości.

Od tamtej pory regularnie powraca do Polski, gdzie cieszy się wyjątkową sympatią słuchaczy. Niewielu zagranicznych laureatów Konkursu Chopinowskiego zbudowało tak trwałą i emocjonalną relację z polskimi melomanami. W interpretacjach Kate Liu trudno znaleźć efektowność dla samego efektu. Znacznie ważniejsze są subtelność, wyobraźnia i umiejętność tworzenia muzycznej narracji. To właśnie te cechy sprawiają, że jej sztuka pozostaje tak bliska wielu słuchaczom.

Podczas festiwalu Centralny Plac Muzyki pianistka wystąpi z Orkiestrą Filharmonii Narodowej pod batutą Krzysztofa Urbańskiego. Będzie to także okazja do spotkania artystki szczególnie cenionej przez polskich melomanów z jednym z najwybitniejszych polskich dyrygentów swojego pokolenia. Dla wielu melomanów nie będzie to po prostu kolejny koncert. Kate Liu od lat zajmuje w polskim życiu muzycznym miejsce szczególne. Jej powrót do Warszawy będzie okazją do ponownego spotkania z artystką, której interpretacje przed dekadą poruszyły tysiące słuchaczy i do dziś pozostają jednym z najpiękniejszych wspomnień związanych z Konkursem Chopinowskim.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje