Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

„Nikogo nie obchodzi opera i balet” – hollywoodzki aktor Timothée Chalamet wywołuje poruszenie w świecie opery

Timothée Chalamet w ostatnich dniach wywołał niemałe zamieszanie w środowisku operowym. Podczas rozmowy z Matthew McConaughey stwierdził, że nie chciałby pracować w dziedzinach sztuki takich jak opera czy balet, które – jego zdaniem – dziś istnieją głównie dlatego, że „trzeba je utrzymywać przy życiu, nawet jeśli już nikogo to nie obchodzi”. Po chwili uświadomił sobie, że jego komentarz mógł zabrzmieć prowokacyjnie, i dodał: „Z całym szacunkiem dla ludzi opery i baletu”, a następnie ironicznie przyznał, że chyba trochę stracił w oczach publiczności, choć raczej symbolicznie.

Słowa padły podczas wydarzenia organizowanego przez magazyn Variety i CNN na Uniwersytecie Teksańskim. Chalamet mówił o kinie i znaczeniu wspólnego oglądania filmu na dużym ekranie, a opera i balet pojawiły się w jego komentarzu jako przykłady dziedzin, które wymagają dziś szczególnego wysiłku, by przyciągnąć uwagę widza.

Wypowiedź odbiła się szerokim echem nie tylko ze względu na kontrowersyjną tezę, ale także dlatego, że aktor znajduje się dziś w kluczowym momencie kariery. Timothée Chalamet właśnie przeszedł do historii kina – niedawno skończył 30 lat i stał się najmłodszym aktorem od czasów Marlona Brando z trzema nominacjami do Oscara w kategorii Najlepszy aktor pierwszoplanowy, kolejno za role w Tamte dni, tamte noce (2017), Kompletnie nieznany (2024) oraz Wielki Marty (2025). Światową rozpoznawalność przyniosła mu rola w Tamtych dniach, tamtych nocach, a później wystąpił m.in. w filmach Diuna i Wonka, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy młodego pokolenia Hollywood. To wszystko sprawia, że jego słowa mają dziś szczególnie szeroki zasięg i moc wywoływania reakcji w środowisku artystycznym.

Środowisko operowe przyjęło słowa Chalameta z mieszanką zdziwienia, niedowierzania i humoru. Kilka dużych teatrów zareagowało w mediach społecznościowych, publikując nagrania pełnych sal i zapraszając aktora, aby sam przekonał się, że opera i balet wciąż przyciągają widzów. Na Instagramie LA Opera pojawił się żartobliwy komentarz: „Przepraszamy, @tchalamet, zaprosilibyśmy cię na Akhnatena, ale już się wyprzedaje – zostało kilka biletów, jeśli się pospieszysz”. Metropolitan Opera pokazała kulisy pracy scenicznej, podkreślając kunszt i zaangażowanie całej ekipy, a Bayerische Staatsoper i Opera Holland Park przypomniały, że spektakle odbywają się regularnie przy kompletach publiczności, a zainteresowanie operą nie maleje. Wiener Staatsoper poszła krok dalej, publikując wideo z młodymi widzami pytanymi, czy naprawdę nikt nie interesuje się operą i baletem, jednocześnie zachęcając Chalameta, by sprawdził to osobiście. Zamiast oburzenia pojawił się więc raczej żart – i szybkie przypomnienie, że o brak widzów opera naprawdę nie musi się martwić.

Do dyskusji włączyli się także artyści. Amerykańska mezzosopranistka Isabel Leonard zwróciła uwagę, że podobne opinie często wynikają z ograniczonego spojrzenia na świat sztuki. Lekceważenie innych dziedzin artystycznych, jej zdaniem, świadczy raczej o braku ciekawości niż o rzeczywistym stanie kultury.

Opera od dawna pozostaje ważnym źródłem inspiracji dla kina. Sceny operowe pojawiają się w wielu znanych filmach – od romantycznej wizyty w operze w Pretty Woman, w którym wystawiana jest Traviata, a sytuacja bohaterki, kobiety „do towarzystwa”, tworzy subtelny komentarz do losów Violetty, przez futurystyczną arię w Piątym elemencie, aż po Mission: Impossible – Rogue Nation, gdzie akcja filmu rozgrywa się podczas przedstawienia Turandot Giacomo Pucciniego. Słynna aria Nessun dorma towarzyszy scenie pełnej napięcia, podkreślając kontrast między klasycznym widowiskiem a dynamiczną akcją filmową. Dla reżyserów opera jest symbolem najwyższego napięcia emocjonalnego i teatralnego przepychu, a jej obecność na ekranie dodaje scenom głębi i dramaturgii, których trudno byłoby osiągnąć w innych warunkach.

Od ponad stu lat opera bywa nazywana „sztuką umierającą”. Tymczasem powstają nowe produkcje, kariery śpiewaków rozwijają się na międzynarodowych scenach, a klasyczny repertuar wciąż przyciąga publiczność, w tym także młodszych widzów.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje