We wrześniu Royal Ballet & Opera otworzy sezon nową produkcją Toski. To jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu londyńskiej sceny – spektakl przygotowany przez dyrektora artystycznego Olivera Mearsa, pod batutą nowego dyrektora muzycznego Jakuba Hrůšy. Obsada jest imponująca: w partii tytułowej wystąpią na zmianę Anna Netrebko i Aleksandra Kurzak, partnerować im będą Freddie De Tommaso i Gerald Finley. Jednak zamiast dyskusji o koncepcji artystycznej, to właśnie nazwisko jednej z gwiazd przykuwa największą uwagę.
Powrót Anny Netrebko do Covent Garden ma wymiar symboliczny – sopranistka pojawi się tam po raz pierwszy od sześciu lat. Ostatni raz śpiewała w Londynie w 2019 roku w La Forza del Destino, a zaplanowane na styczeń 2022 występy w Nabuccu zostały odwołane z powodu ograniczeń pandemicznych. Teraz artystka ma w planach cztery spektakle Toski w dniach 11–21 września, wróci w grudniu w Turandot i wystąpi w recitalu w czerwcu 2026. Jej europejska kariera ma się świetnie – w nadchodzących miesiącach Netrebko zaśpiewa m.in. w Balu maskowym Verdiego w Teatro San Carlo, Opéra National de Paris i Staatsoper Unter den Linden, w Nabuccu w Wiener Staatsoper i Teatro alla Scala, w La forza del destino w Opernhaus Zürich, w Tosce w Wiener Staatsoper oraz w Makbecie w Hungarian State Opera. W kontraście do tych sukcesów pozostają jej napięte relacje zawodowe z dyrektorem generalnym Metropolitan Opera Peterem Gelbem, z którym artystka toczy spór sądowy dotyczący anulowania kontraktów i zarzutów dyskryminacji.
Jednocześnie to właśnie jej powrót budzi w Wielkiej Brytanii gorące emocje. Ukraińscy pisarze i artyści, a także była premier Nowej Zelandii Helen Clark, apelowali, by Royal Ballet & Opera wycofała zaproszenie dla rosyjskiej sopranistki, wskazując na jej wcześniejszą rolę w propagandzie kulturalnej Kremla. Historia śpiewaczki obfituje w kontrowersje: w 2014 roku przekazała darowiznę operze w Doniecku i pozowała z flagą „Noworosji”. Później tłumaczyła, że nie zdawała sobie sprawy z politycznego znaczenia tego symbolu, a w marcu 2022 roku wydała oświadczenie, w którym jednoznacznie odcięła się od wojny, wyraziła solidarność z jej ofiarami i podkreśliła, że nie jest związana z żadnym politykiem ani partią. Jej menedżer, Miguel Esteban, konsekwentnie zaznacza, że Netrebko „nigdy nie wspierała separatystów”, wielokrotnie potępiła wojnę, a od 2022 roku nie wróciła do Rosji.
Royal Ballet & Opera znalazła się w trudnym położeniu. Z jednej strony – gwiazda, której występy wypełniają sale i przyciągają rzesze widzów. Z drugiej – rosnąca presja moralna i polityczna, domagająca się rezygnacji z angażowania artystki. 11 września w Covent Garden zabrzmią pierwsze takty Toski, a na scenie pojawi się Netrebko. Dla części publiczności będzie to triumfalny powrót światowej klasy śpiewaczki; dla innych – bolesny znak braku wrażliwości wobec wojny, która wciąż trwa.
Może właśnie w tym tkwi istota sytuacji: Netrebko pozostaje gwiazdą światowego formatu, a jednocześnie symbolem podziału, którego nie da się łatwo zasypać. Fascynuje i dzieli jednocześnie, stając się źródłem napięć w całym operowym świecie.
