Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Metropolitan Opera bez saudyjskiego wsparcia

Kilka dni temu w międzynarodowych mediach pojawiła się informacja, że planowana współpraca Metropolitan Opera z Arabią Saudyjską nie zostanie zrealizowana. Projekt ogłoszony w 2025 roku przez Petera Gelba zakładał wsparcie finansowe rzędu około 200 milionów dolarów oraz regularną obecność zespołu Met w Rijadzie. Z najnowszych doniesień wynika, że strona saudyjska wycofała się z porozumienia, wskazując na niestabilność gospodarczą związaną z wojną w regionie.

Założenia projektu były jasno określone. Metropolitan Opera miała przez kilka kolejnych sezonów prezentować w Rijadzie wybrane spektakle oraz koncerty, w ramach cyklicznej rezydencji trwającej kilka tygodni w roku. Plan zakładał także współpracę przy rozwijaniu nowej infrastruktury operowej w Arabii Saudyjskiej, w tym powstającej Royal Diriyah Opera House. W wymiarze finansowym była to jedna z największych zapowiadanych inicjatyw w historii tej instytucji.

Już na etapie ogłoszenia było jasne, że nie chodzi o wiążącą umowę, lecz o memorandum of understanding – deklarację współpracy bez prawnie gwarantowanych zobowiązań. To porozumienie zostało ostatecznie wycofane i nie weszło w fazę realizacji.

Skala tej sytuacji jest czytelna w kontekście finansów Metropolitan Opera, które opisuje The Guardian. Instytucja działa przy budżecie wynoszącym około 330 milionów dolarów rocznie, podczas gdy wpływy z biletów sięgają zaledwie około 70 milionów. Pozostała część musi być pokrywana z darowizn, działalności dodatkowej oraz środków własnych. W ostatnich latach zarząd sięgał także do funduszu wieczystego (endowmentu), uszczuplając go o około jedną trzecią, a równocześnie wprowadzał działania oszczędnościowe – ograniczano liczbę przedstawień, redukowano zatrudnienie i obniżano wynagrodzenia.

Jak zauważa The Guardian, problem nie sprowadza się do zarządzania, lecz ma charakter strukturalny. Koszty opery nie poddają się realnej redukcji – skala wykonawcza pozostaje w gruncie rzeczy niezmienna, a wraz z nią poziom wydatków. Niezależnie od repertuaru punktem wyjścia jest zawsze rozbudowany aparat wykonawczy i kosztowna produkcja. W tym kontekście projekt saudyjski był próbą pozyskania znaczącego źródła finansowania zewnętrznego. Z perspektywy opery była to kwota istotna, choć – jak zauważa The Guardian – niewielka w porównaniu z inwestycjami Arabii Saudyjskiej w sport, gdzie skala wydatków jest nieporównywalnie większa.

Artykuł The Guardian przypomina również, że finansowanie opery od dawna wiąże się z kontrowersjami. Royal Opera House w Londynie nazwała jedną ze swoich sal imieniem Alberto Vilara, który obiecywał wielomilionowe wsparcie, zanim został skazany za oszustwa finansowe. Z kolei rodzina Sacklerów przez lata finansowała instytucje kultury w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, zanim ujawniono związek ich majątku z kryzysem opioidowym. W tym kontekście negocjacje Metropolitan Opera z Arabią Saudyjską nie były wyjątkiem. Już na etapie ich ogłoszenia pojawiały się pytania o zasadność współpracy z państwem, któremu zarzuca się m.in. naruszenia praw człowieka, brak wolności prasy czy sprawę zabójstwa saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego.

Stan faktyczny pozostaje jednoznaczny: zapowiadana współpraca Metropolitan Opera z Arabią Saudyjską nie została sfinalizowana i nie będzie realizowana. Projekt zakończył się na etapie deklaracji, a instytucja pozostaje przy dotychczasowym modelu finansowania, który – jak pokazują liczby – nie funkcjonuje bez stałego dopływu zewnętrznego kapitału. Obecny dyrektor generalny Peter Gelb, kierujący Met od 2006 roku, zapowiadał już wcześniej, że planuje zakończyć swoją kadencję wraz z wygaśnięciem kontraktu w 2030 roku.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje