Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Lise Davidsen – nowa Izolda. Debiut w Barcelonie

Pojechałam do Barcelony przede wszystkim ze względu na udział w spektaklu Tomasza Koniecznego oraz debiut Lise Davidsen w roli Izoldy – jednej z najważniejszych i najbardziej wymagających partii w całym repertuarze wagnerowskim, którą wykonuje po powrocie na scenę po przerwie związanej z macierzyństwem. Ostatnia inscenizacja Tristana i Izoldy w Gran Teatre del Liceu miała miejsce w 2017 roku, jednak z okazji jej debiutu przygotowano zupełnie nową produkcję. Hiszpańskie media podkreślały, że Davidsen, jako jedna z najbardziej pożądanych współczesnych sopranistek, mogła stawiać własne warunki: nowa inscenizacja miała zostać przygotowana przez kobiety – reżyserkę i dyrygentkę – a dla komfortu wokalnego artystki sprowadzono suflera z Wiednia, zamiast korzystać z wieloletniego suflera Liceu. Wszystko to pokazywało, jak wielką wagę teatr przykładał do jej pierwszego wykonania tej monumentalnej roli i jak bardzo zależało mu na stworzeniu optymalnych warunków przed kolejnym etapem tej kreacji, którą Davidsen wkrótce zaprezentuje również w Metropolitan Opera.

Inscenizacja Bárbary Lluch pozostawiła mnie z mieszanymi uczuciami. Minimalistyczna scenografia i stonowane oświetlenie nadawały spektaklowi nowoczesny, elegancki charakter i pozwalały muzyce Wagnera grać pierwsze skrzypce. Z drugiej strony bohaterowie często wydawali się oderwani od kontekstu, a wydarzenia nie zawsze układały się w spójną całość. Umowne, podwyższone platformy sceniczne w połączeniu z ograniczonym ruchem postaci nie sprzyjały budowaniu napięcia i osłabiały dramaturgię przedstawienia. Kostiumy Clary Peluffo były proste, współczesne i harmonijnie wpisywały się w ascetyczną estetykę spektaklu, nadając mu wizualną spójność. Mimo tych ograniczeń Lluch umiejętnie skupiła uwagę na Izoldzie – niemal każdy gest Lise Davidsen miał znaczenie. To właśnie dzięki głosom Davidsen i Claya Hilleya oraz znakomitej grze orkiestry emocje bohaterów zyskały pełną wyrazistość. Relacja Tristana i Izoldy była wiarygodna i intensywna mimo oszczędnych środków inscenizacyjnych. Przedstawienie balansowało między minimalizmem a metafizycznym wymiarem historii, pokazując, że największą siłą tej opery pozostają muzyka i emocje.

Lise Davidsen jako Izolda i Clay Hilley jako Tristan w “Tristanie i Izoldzie” Wagnera na scenie Gran Teatre del Liceu, fot. Sergi Panizo

Debiut Lise Davidsen w roli Izoldy potwierdził, że dysponuje jednym z najwybitniejszych głosów dramatycznych swojego pokolenia. Jej sopran zachwycał pełnią brzmienia, swobodą prowadzenia długich fraz oraz umiejętnością zachowania czytelności linii wokalnej mimo gęstej faktury orkiestry Wagnera. Interpretacja opierała się przede wszystkim na sile muzycznego przekazu i naturalnym wyczuciu stylu, a nie na przesadnej ekspresji aktorskiej. Davidsen konsekwentnie prowadziła emocjonalną drogę Izoldy – od dumy i gniewu po całkowite zatracenie w miłości, tworząc postać przekonującą przede wszystkim dzięki muzyce i barwie głosu. Szczególne wrażenie zrobił finałowy Liebestod, w którym zachwycała pięknie prowadzoną frazą, doskonałą kontrolą oddechu oraz umiejętnie stopniowanym napięciem. W najwyższych kulminacjach można było usłyszeć dość szerokie vibrato, charakterystyczne dla jej dużego, dramatycznego instrumentu. Nie sprawiało ono jednak wrażenia oznaki zmęczenia czy problemów technicznych, lecz pozostawało cechą jej indywidualnego stylu wokalnego, która – jak często bywa w przypadku tego typu głosów – może być różnie odbierana przez słuchaczy. Nie zmienia to faktu, że był to debiut imponujący zarówno pod względem wokalnym, jak i muzycznym, zapowiadający jedną z najciekawszych interpretacji tej partii we współczesnym teatrze operowym.

Clay Hilley w roli Tristana imponował wytrzymałością i pewnością prowadzenia partii należącej do najbardziej wymagających w repertuarze tenorowym. Jego głos zachowywał stabilność i nośność przez cały wieczór, a umiejętne kształtowanie frazy pozwalało wydobyć zarówno heroiczny wymiar postaci, jak i jej bardziej intymne oblicze. W duecie z Davidsen stworzył przekonującą relację, opartą przede wszystkim na muzycznym porozumieniu. Ekaterina Gubanova jako Brangena stanowiła znakomite dopełnienie obsady. Jej ciepły mezzosopran i umiejętność budowania napięcia doskonale kontrastowały z ekspresją Izoldy. Choć w niektórych fragmentach wibrato było nieco zbyt szerokie, nie wpływało to znacząco na wysoką jakość całej interpretacji. Tomasz Konieczny jako Kurwenal po raz kolejny potwierdził, że jest jednym z najwybitniejszych współczesnych wykonawców repertuaru wagnerowskiego. Połączył pełne, rezonujące brzmienie z naturalną ekspresją i znakomitą dykcją, tworząc postać lojalnego towarzysza Tristana o wyraźnie zarysowanym rysie psychologicznym. Brindley Sherratt jako Król Marek zaprezentował interpretację solidną muzycznie i stylową, choć momentami nieco bardziej powściągliwą pod względem ekspresji.

Lise Davidsen jako Izolda i Tomasz Konieczny jako Gorwenal w “Tristanie i Izoldzie” Wagnera na scenie Gran Teatre del Liceu, fot. Sergi Panizo

Susanna Mälkki prowadziła orkiestrę z imponującą precyzją i głębokim wyczuciem wagnerowskiej dramaturgii. Zachowywała równowagę między monumentalnym brzmieniem a przejrzystością faktury, dzięki czemu soliści mogli swobodnie prowadzić frazę bez konieczności forsowania głosu. Z niezwykłą dbałością eksponowała detale partii smyczków i instrumentów dętych, wydobywając zarówno monumentalny rozmach partytury, jak i jej liryczne, niemal kameralne momenty. Orkiestra Gran Teatre del Liceu zaprezentowała wysoki poziom, tworząc bogate, nasycone brzmienie, które ani przez chwilę nie przytłaczało śpiewaków. To właśnie pod batutą Mälkki muzyka Wagnera stała się głównym bohaterem wieczoru, nadając przedstawieniu emocjonalną głębię, której momentami brakowało samej inscenizacji.

Był to więc Tristan i Izolda, w którym inscenizacja ustępowała miejsca muzyce, a prawdziwym centrum spektaklu pozostawała Izolda Lise Davidsen.

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje