Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Lise Davidsen – nowa Izolda. Debiut w Barcelonie

Pojechałam do Barcelony przede wszystkim ze względu na debiut Lise Davidsen w roli Izoldy – jednej z najważniejszych i najbardziej wymagających partii w całym repertuarze wagnerowskim, którą wykonuje po powrocie na scenę po przerwie związanej z macierzyństwem. Ostatnia inscenizacja Tristana i Izoldy w Gran Teatre del Liceu miała miejsce w 2017 roku, ale na jej debiut przygotowano zupełnie nową produkcję. Hiszpańskie media podkreślały, że Davidsen, jako jedna z najbardziej pożądanych współczesnych sopranistek, mogła stawiać swoje warunki: nowa inscenizacja miała być przygotowana przez kobiety – reżyserkę i dyrygentkę – a dla komfortu wokalnego artystki sprowadzono suflera z Wiednia, zamiast korzystać z długoletniego suflera Liceu. Wszystko to pokazywało, jak wielką wagę przykładano do jej pierwszego wykonania tej monumentalnej roli i jak bardzo teatr zabiegał o wygodę artystki, która wkrótce wykona tę partię również w Metropolitan Opera.

Inscenizacja Bárbary Lluch pozostawiła mnie z mieszanymi uczuciami. Minimalistyczna scenografia i stonowane oświetlenie nadawały spektaklowi nowoczesny, elegancki charakter i pozwalały muzyce Wagnera grać pierwsze skrzypce. Z drugiej strony bohaterowie często wydawali się oderwani od kontekstu, a wydarzenia nie zawsze łączyły się w spójną całość. Umowne, podwyższone platformy sceniczne w połączeniu z ograniczonymi ruchami postaci nie pomagały w tworzeniu napięcia i osłabiały dynamikę spektaklu. Kostiumy Clary Peluffo były proste, współczesne i harmonijnie wpisywały się w ascetyczną estetykę sceny, nadając całości spójny wygląd. Mimo tych ograniczeń Lluch umiejętnie skupiła uwagę na Izoldzie – każdy gest Lise Davidsen miał znaczenie. To właśnie dzięki jej głosowi i muzyce orkiestry emocje bohaterów zyskały pełną wyrazistość – relacja Tristana i Izoldy brzmiała intensywnie i przekonująco, przyciągając uwagę na każdym kroku. Przedstawienie balansowało między minimalizmem a metafizycznym wymiarem historii, pokazując, że czasem największą siłą opery pozostaje sama muzyka i emocje.

Lise Davidsen jako Izolda i Clay Hilley jako Tristan w “Tristanie i Izoldzie” Wagnera na scenie Gran Teatre del Liceu, fot. Sergi Panizo

Debiut Lise Davidsen w roli Izoldy potwierdził jej pozycję śpiewaczki światowej klasy. Wyróżniała się pełnym, spójnym brzmieniem w całym rejestrze, doskonałą kontrolą oddechu i frazowania oraz zdolnością do zachowania ekspresji w gęstym, orkiestralnym brzmieniu Wagnera. Jej interpretacja była nie tylko technicznie perfekcyjna, ale i dramatycznie przekonująca – potrafiła modulować napięcie w kluczowych momentach, prowadząc linię emocjonalną postaci od subtelnego pianissimo po monumentalne kulminacje, w pełni współbrzmiąc z Tristanem i orkiestrą. Finałowa aria Liebestod stanowiła dowód jej mistrzostwa w kształtowaniu frazy i budowaniu napięcia, z finezyjnym użyciem pianissimo, które długo pozostaje w pamięci słuchaczy.

Clay Hilley w roli Tristana imponował stabilnością barwy i precyzją w całym rejestrze, modulując frazy w pełnej harmonii z orkiestrą i wydobywając psychologiczną głębię postaci. Ekaterina Gubanova jako Brangena wprowadzała wyraźny kontrapunkt dla postaci Izoldy – jej barwa i dynamika podkreślały kluczowe momenty dramatu. Choć w niektórych fragmentach jej wibrato było nieco zbyt intensywne, nie zaburzało to ogólnej jakości interpretacji. Tomasz Konieczny w roli Gorwenala łączył ekspresję z pełnym, rezonującym brzmieniem i precyzyjnym artykułowaniem fraz, podkreślając opiekuńczy charakter tej postaci. Brindley Sherratt jako Król Marek pozostawał technicznie solidny, choć momentami jego interpretacja była bardziej jednolita i ograniczona ekspresyjnie.

Lise Davidsen jako Izolda i Tomasz Konieczny jako Gorwenal w “Tristanie i Izoldzie” Wagnera na scenie Gran Teatre del Liceu, fot. Sergi Panizo

Susanna Mälkki prowadziła orkiestrę z imponującą precyzją i świadomością dramatycznej narracji Wagnera. Zachowywała równowagę między monumentalną siłą brzmienia a przejrzystością faktury, pozwalając solistom zachować pełną kontrolę nad frazowaniem i artykulacją. Dbałość o detale w partiach smyczków i instrumentów dętych uwypuklała zarówno monumentalny charakter partytury, jak i subtelne niuanse. Jej interpretacja utrzymywała dramaturgiczny puls spektaklu, akcentując napięcie i emocjonalną głębię, co sprawiało, że słuchanie partytury było doświadczeniem pełnym muzycznych emocji.

Był to więc Tristan i Izolda, w którym inscenizacja ustępowała miejsca muzyce, a prawdziwym centrum spektaklu pozostawała Izolda Lise Davidsen.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje