Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

“La bohème” w Bayerische Staatsoper: klasyka w znakomitej obsadzie

La bohème Pucciniego to tytuł, po który teatry chętnie sięgają w okresie świątecznym – historia młodych artystów, ich ulotnej miłości i codziennych trosk szczególnie dobrze wybrzmiewa w tym czasie, a zimowe sceny naturalnie wpisują się w grudniową atmosferę.

Inscenizacja w reżyserii Otto Schenka powstała w 1969 roku i należy do najstarszych klasycznych produkcji wciąż obecnych w repertuarze Bayerische Staatsoper. Schenk pozostał wierny realizmowi i psychologicznej prawdzie postaci. Jego teatr cechuje czytelna narracja, precyzja gestu oraz szacunek dla libretta i muzyki, bez ingerencji odciągających uwagę od istoty dzieła. Klarowna struktura scen, realistyczna scenografia i konsekwentne prowadzenie postaci pozwalają widzowi skupić się na emocjach i relacjach bohaterów, a nie na efektach inscenizacyjnych.

Monachijska La bohème wyróżnia się spójnością narracji, scenografii i kostiumów, które wspierają akcję, nie dominując nad nią. Aranżacja sceny buduje obraz paryskiego życia: ciasne pracownie artystów i kawiarnia Momus, miejsce ożywionych spotkań bohaterów. Dbałość o szczegóły, światło i ustawienie elementów sceny sprawiają, że przestrzeń staje się niemal namacalna, a losy młodych bohaterów – autentyczne i bliskie widzowi. Reżyseria zwraca uwagę na drobne gesty, pauzy i spojrzenia, dzięki czemu relacje między postaciami pozostają naturalne i przekonujące.

Benjamin Bernheim w roli Rodolfa ponownie potwierdził, dlaczego uchodzi za jednego z czołowych tenorów swojego pokolenia. Jego głos łączy czystość brzmienia i swobodę w górnym rejestrze, a linia wokalna pozostaje naturalna i elastyczna, dopasowując tempo i akcenty do dramaturgii partytury. Kulminacją interpretacji była aria Che gelida manina – poprowadzona z narastającą intensywnością i zwieńczona pewnie osadzonym wysokim C. Cała kreacja Rodolfa była stylowa, wiarygodna i pełna muzycznych niuansów.

Partię Mimì miała zaśpiewać Sonya Yoncheva, jednak z uwagi na występ dzień wcześniej w transmitowanym na cały świat Andrea Chénier w Metropolitan Opera nie dotarła do Monachium. Jej zastępczyni, Galina Cheplakova, zachorowała, a w ostatniej chwili rolę przejęła Gabriella Reyes. Jej sopran łączył pełnię i ciepło średnicy z subtelną ekspresją, wypełniając salę naturalnym brzmieniem. Kreacja Mimì była zarówno delikatna, jak i wyrazista, a aria Sì, mi chiamano Mimì zabrzmiała swobodnie i barwnie, ukazując liryczną wrażliwość oraz bogactwo emocjonalne bohaterki. Reyes umiejętnie łączyła siłę głosu z intymnością wyrazu, tworząc postać autentyczną i poruszającą.

Zwycięzcy Konkursu Moniuszkowskiego – Andrzej Filończyk (2016) i Juliana Grigoryan (2022) – tworzą w tej inscenizacji parę kontrastującą z pełną emocji i bliskości relacją Mimì i Rodolfa. Marcello i Musetta wnoszą na scenę energię, humor i bezpośredni temperament, stanowiąc przeciwwagę dla lirycznej natury głównych bohaterów.

Filończyk w roli Marcella zaprezentował urodziwy, pełny baryton o atrakcyjnym brzmieniu i elastycznej artykulacji. Jego głos pozwalał na swobodne różnicowanie ekspresji, oddając charakter postaci – żywej, impulsywnej, a zarazem emocjonalnie zaangażowanej. Sceny w kawiarni z Musettą podkreślały jego sceniczną swobodę i moc wyrazu, tworząc wiarygodną i spójną kreację.

Grigoryan tchnęła w Musettę lekkość, blask i temperament. Jej sopran umożliwiał subtelne różnicowanie dynamiki i odcieni, a aria Quando me’n vo’ zabrzmiała swobodnie i barwnie, łącząc finezję frazy z teatralnym wdziękiem i uwodzicielskim urokiem bohaterki. W scenach zespołowych śpiewaczka łączyła muzykalność z energią sceniczną, tworząc postać wyrazistą i konsekwentną.

Germán Olvera jako Schaunard zaprezentował rezonujący baryton, który podkreślał energiczny charakter postaci, natomiast Roberto Tagliavini w roli Colline’a, dysponujący głębokim basem, wnosił do zespołu stabilność i pełnię tonów, spajając kwartet przyjaciół w harmonijną całość. Nicola Luisotti poprowadził La bohème szerokim, spokojnym oddechem, pozwalając solistom swobodnie rozwijać frazy, choć w niektórych momentach orkiestralna dynamika była szczególnie intensywna.

Ta klasyczna produkcja, wsparta tak starannie dobraną obsadą, po raz kolejny pokazuje, że tradycyjna inscenizacja i rzetelne wykonawstwo wciąż mają moc poruszać – nawet w historii tak dobrze znanej jak La bohème.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje