Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Z pierwszego rzędu

Mozart na Grenlandii. „Così fan tutte” w Warszawskiej Operze Kameralnej

Mozart na Grenlandii. „Così fan tutte” w Warszawskiej Operze Kameralnej

„Così fan tutte” nigdy nie należało do moich ulubionych oper Mozarta. Zawsze miałam poczucie, że dramaturgia tego dzieła łatwo się rozpada - że pomiędzy genialną muzyką a samą konstrukcją intrygi pozostaje trudna do zasypania szczelina. „Così” często działa bardziej pojedynczymi scenami, ansamblami i emocjonalnymi momentami niż jako spójna teatralna całość. Tym większym zaskoczeniem okazało się nowe przedstawienie Pawła Szkotaka w Warszawskiej Operze Kameralnej, bo po raz pierwszy ta opera po prostu naprawdę dobrze mnie bawiła. Szkotak bardzo trafnie rozpoznaje naturę samego „Così fan tutte”. Nie próbuje za wszelką cenę psychologicznie uprawdopodobniać libretta ani udowadniać, że pod lekką komedią ukrywa się…
Czytaj dalej
“Trubadur”, który nie ufa prostocie. Piotr Beczała i Artur Ruciński w Monachium

“Trubadur”, który nie ufa prostocie. Piotr Beczała i Artur Ruciński w Monachium

Do Monachium na „Trubadura” pojechałam przede wszystkim ze względu na Piotra Beczałę i Artura Rucińskiego. Sama inscenizacja Oliviera Py nie była już nowością - spektakl powstał w 2013 roku i od początku należał do tych realizacji, które próbują „Trubadura” uporządkować i nadać mu większą dramaturgiczną logikę. I właśnie tutaj zaczyna się najciekawszy problem tego przedstawienia. Py wyraźnie nie ufa skrótowości libretta ani temu charakterystycznemu dla Verdiego połączeniu emocjonalnego nadmiaru i narracyjnego chaosu. Zamiast zaakceptować fragmentaryczność tej opery, próbuje ją spiąć, dopowiedzieć i uporządkować. To, co u Verdiego istnieje jedynie w relacji bohaterów albo pozostaje opowieścią o wydarzeniach z przeszłości, tutaj…
Czytaj dalej
“Falstaff” bez komedii

“Falstaff” bez komedii

W ubiegły weekend, na niedzielnym spektaklu w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej, zobaczyłam Falstaffa Verdiego – premierę zaprezentowaną dwa dni wcześniej. To ważny tytuł w tym sezonie nie tylko ze względu na sam utwór, ale też na kontekst: Marek Weiss zrealizował go w roku jubileuszu 50-lecia pracy artystycznej, zapowiadając jako zamknięcie działalności reżyserskiej. Ten gest od początku ustawia spektakl jako podsumowanie jego drogi twórczej. Już początek tej inscenizacji jasno określa jej kierunek. Zamiast wejścia w świat lekkiej, ironicznej komedii słyszymy muzykę z Attyli Verdiego - o wyraźnie ciemniejszym, dramatycznym charakterze i monumentalnym rozmachu właściwym operze historycznej. To nie jest efektowny…
Czytaj dalej
„Golden Age” na żywo: Lawrence Brownlee i Erin Morley w Konzerthaus Berlin

„Golden Age” na żywo: Lawrence Brownlee i Erin Morley w Konzerthaus Berlin

Będąc w Berlinie na Opowieściach Hoffmanna, zdecydowałam się zostać dłużej - głównie dla koncertu Lawrence’a Brownlee i Erin Morley, których do tej pory znałam wyłącznie z transmisji Metropolitan Opera. W październiku ubiegłego roku ukazała się ich wspólna płyta Golden Age, nagrodzona prestiżową statuetką Best Solo Album na OPER! Awards 2026. Na albumie Golden Age artyści wykonują utwory z francuskich i włoskich oper XIX wieku - od Córki pułku i Don Pasquale, przez Le comte Ory i Rigoletto, po Lakmé i Poławiaczy pereł. Towarzyszący im Münchner Rundfunkorchester pod dyrekcją Ivana Repušicia wypełnia nagranie bogactwem barw i podkreśla dramaturgię utworów, a układ…
Czytaj dalej
Między fantazją a groteską: Benjamin Bernheim jako Hoffmann w Berlinie

Między fantazją a groteską: Benjamin Bernheim jako Hoffmann w Berlinie

Od dawna chciałam usłyszeć Benjamina Bernheima w roli Hoffmanna i okazja nadarzyła się w pobliskim Berlinie - we wznowionej produkcji Lydii Steier, która miała premierę jesienią ubiegłego roku. Spektakl powstał w koprodukcji Staatsoper Unter den Linden z Theater an der Wien i Teatrem Wielkim - Operą Narodową, choć na razie nie wiadomo, kiedy trafi do Warszawy. Już pierwsze minuty przedstawienia ustawiają interpretacyjny klucz całego spektaklu. Hoffmann zatacza się po scenie z butelką w ręku, by po chwili upaść - i właściwie od tego momentu wszystko zaczyna przypominać gorączkowy sen człowieka znajdującego się gdzieś pomiędzy delirium, wspomnieniem i czyśćcem. Lydia Steier…
Czytaj dalej
W cieniu obsesji. “Dama Pikowa” Czajkowskiego w Hamburgu

W cieniu obsesji. “Dama Pikowa” Czajkowskiego w Hamburgu

W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy pojechałam do Hamburga. Tym razem nie udało mi się jeszcze trafić do Elbphilharmonie, choć mam to w planach przy kolejnej wizycie, ale za to zobaczyłam wznowienie „Damy pikowej” Piotra Czajkowskiego w reżyserii Willy’ego Deckera - spektaklu obecnego w repertuarze Staatsoper Hamburg od 2003 roku. Inscenizacja Deckera bardzo wyraźnie odchodzi od realistycznego opowiadania historii. Cały spektakl wydaje się funkcjonować przede wszystkim wewnątrz psychiki Hermanna - bohatera stopniowo tracącego kontakt z rzeczywistością pod wpływem własnej obsesji. Reżyser nie próbuje psychologizować tej postaci w prosty sposób ani tłumaczyć jej zachowań. Zamiast tego buduje świat podporządkowany lękom, wyobrażeniom…
Czytaj dalej
“Juliusz Cezar” w Filharmonii Narodowej – udane koncertowe wykonanie opery Händla

“Juliusz Cezar” w Filharmonii Narodowej – udane koncertowe wykonanie opery Händla

W dniach 23 i 25 lutego w Filharmonii Narodowej w Warszawie zabrzmiało koncertowe wykonanie opery Juliusz Cezar Georga Friedricha Händla. Spektakl był częścią europejskiej trasy koncertowej, obejmującej również Theater an der Wien, Théâtre des Champs‑Élysées w Paryżu, Müpa Budapest, Het Concertgebouw w Amsterdamie, Elbphilharmonie w Hamburgu, Palau de la Música Catalana w Barcelonie, Auditorio Príncipe Felipe w Oviedo, Teatro Real w Madrycie oraz Theater und Philharmonie Essen. W większości miast rolę Kleopatry wykonywała Sabine Devieilhe, w Amsterdamie i Hamburgu zastąpiła ją Sandrine Piau. Warszawskie koncerty miały szczególny charakter, ponieważ były rejestrowane z myślą o wydaniu płytowym - publiczność poproszono o…
Czytaj dalej
Lise Davidsen – nowa Izolda. Debiut w Barcelonie

Lise Davidsen – nowa Izolda. Debiut w Barcelonie

Pojechałam do Barcelony przede wszystkim ze względu na udział w spektaklu Tomasza Koniecznego oraz debiut Lise Davidsen w roli Izoldy - jednej z najważniejszych i najbardziej wymagających partii w całym repertuarze wagnerowskim, którą wykonuje po powrocie na scenę po przerwie związanej z macierzyństwem. Ostatnia inscenizacja Tristana i Izoldy w Gran Teatre del Liceu miała miejsce w 2017 roku, ale na jej debiut przygotowano zupełnie nową produkcję. Hiszpańskie media podkreślały, że Davidsen, jako jedna z najbardziej pożądanych współczesnych sopranistek, mogła stawiać swoje warunki: nowa inscenizacja miała być przygotowana przez kobiety - reżyserkę i dyrygentkę - a dla komfortu wokalnego artystki sprowadzono…
Czytaj dalej
Od Beethovena po Prokofiewa: Yoel Gamzou w koncercie symfonicznym w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej

Od Beethovena po Prokofiewa: Yoel Gamzou w koncercie symfonicznym w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej

Koncert symfoniczny w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej miał wymiar zarówno artystyczny, jak i instytucjonalny. Chociaż od początku sezonu stery teatru przejął Boris Kudlička, bieżący repertuar został zaplanowany jeszcze przez dotychczasowego dyrektora artystycznego, Mariusza Trelińskiego. Kudlička wprowadził do kalendarza nowe inicjatywy - cykl koncertów „Wielkie Głosy” oraz koncert symfoniczny. W ramach cyklu „Wielkie Głosy” wystąpili już Aleksandra Kurzak i Roberto Alagna, a w kolejnych odsłonach zapowiedziano spotkania z Pretty Yende i Arturem Rucińskim, Camillą Nylund i Tomaszem Koniecznym oraz Piotrem Beczałą. Koncert z 7 stycznia nie był typowym wydarzeniem noworocznym – służył przede wszystkim zapoznaniu warszawskiej publiczności z dyrygentem, o…
Czytaj dalej

Nostalgiczna “La Bohème” w Staatsoper Unter den Linden

La Bohème Pucciniego w Staatsoper Unter den Linden to jedna z tych inscenizacji, które na stałe wpisały się w repertuar teatru. Spektakl Lindy Hume, mający premierę w grudniu 2001 roku, od lat regularnie powraca na berlińską scenę. Reżyserka przenosi akcję do lat dwudziestych XX wieku, co sugerują kostiumy Carla Friedricha Oberlego, jednak to przesunięcie pozostaje gestem estetycznym - nie otwiera nowych sensów ani nie zmienia sposobu odczytania dzieła. Całość utrzymana jest w nostalgicznym tonie i oparta na formule wspomnienia. Historia młodych paryskich artystów rozgrywa się jakby w pamięci Rodolfa, obecnego na scenie jako niemy świadek wydarzeń. Przy zmianach scenografii pojawia…
Czytaj dalej