11
sie
Koncertowe wykonanie Werthera Jules’a Masseneta podczas tegorocznego Festiwalu w Salzburgu miało swojego bezdyskusyjnego bohatera. Benjamin Bernheim po raz kolejny pokazał, jak wiele można wydobyć z tej partii, gdy znakomity instrument spotyka się z dojrzałością muzyczną i świadomym prowadzeniem frazy. Jego Werther był pełen emocji, ale wolny od sentymentalnej egzaltacji, bardziej niepokojący niż konwencjonalnie romantyczny, chwilami wręcz obsesyjnie skupiony na własnym uczuciu. Największe wrażenie robiła jednak strona wokalna: szlachetna, świetlista barwa, duży wolumen, niezwykła płynność legata i bardzo precyzyjna kontrola dynamiki pozwalały swobodnie przechodzić od intymnego piano do szerokiego, nasyconego brzmienia. Duża siła głosu nie była przy tym celem samym w…