W dniach 23 i 25 lutego w Filharmonii Narodowej w Warszawie zabrzmiało koncertowe wykonanie opery Juliusz Cezar Georga Friedricha Händla. Spektakl był częścią europejskiej trasy koncertowej, obejmującej również Theater an der Wien, Théâtre des Champs‑Élysées w Paryżu, Müpa Budapest, Het Concertgebouw w Amsterdamie, Elbphilharmonie w Hamburgu, Palau de la Música Catalana w Barcelonie, Auditorio Príncipe Felipe w Oviedo, Teatro Real w Madrycie oraz Theater und Philharmonie Essen.
W większości miast rolę Kleopatry wykonywała Sabine Devieilhe, w Amsterdamie i Hamburgu zastąpiła ją Sandrine Piau. Warszawskie koncerty miały szczególny charakter, ponieważ były rejestrowane z myślą o wydaniu płytowym – publiczność poproszono o nieoklaskiwanie arii, aby zachować ciągłość dramaturgiczną i czystość nagrania.

Opera Juliusz Cezar, skomponowana w 1724 roku, należy do najważniejszych dzieł opery seria. Libretto opiera się na historycznym epizodzie spotkania Juliusza Cezara i Kleopatry w Egipcie, łącząc wątki polityczne z osobistymi losami bohaterów. Utwór ma rozbudowaną, trzyaktową strukturę, opartą na naprzemienności recytatywów i arii da capo, które koncentrują się na emocjach postaci. Każda z głównych ról posiada wyraźnie zarysowaną linię rozwoju: Cezar jako przywódca i strateg, Kleopatra łącząca polityczną kalkulację z uczuciem, Sekstus motywowany pragnieniem zemsty.
Bilety kosztowały od 170 do 350 zł, a mimo wysokiej ceny zainteresowanie było duże. Dla polskiej publiczności atrakcją był przede wszystkim występ Jakuba Józefa Orlińskiego, jednak równie mocne wrażenie zrobiły wykonania solistek i orkiestry.

W rolę Kleopatry wcieliła się Sabine Devieilhe, prezentując techniczną pewność, klarowność linii wokalnej i naturalne frazowanie. Ozdobniki wprowadzała płynnie i z wyczuciem, bez utraty muzykalności, a każdy detal frazy prowadzony był precyzyjnie. W ariach takich jak Piangerò la sorte mia zwracały uwagę efektowne pianissimi, natomiast w Da tempeste il legno infranto ujawniła się elegancja barokowej koloratury oraz sprawność w prowadzeniu szybkich przebiegów. Kleopatra w jej interpretacji łączyła zmysłowość z inteligencją – scena uwodzenia Cezara była subtelna, a napięcie między bohaterami wyraźnie słyszalne.
W partii Kornelii wystąpiła Beth Taylor, której głos był bogaty, elastyczny i dobrze zespolony z orkiestrą. Jej interpretacja pozwalała wyrazić zarówno dramatyczną powagę, jak i subtelną emocjonalną wrażliwość postaci. Szczególnie w duetach z Sekstusem frazowanie było precyzyjne, a współpraca wokalna podkreślała napięcie między matką a synem, czyniąc te sceny jednymi z emocjonalnie najsilniejszych w operze.

W Sekstusa wcieliła się Rebecca Leggett, prezentując jasny, skoncentrowany głos i staranne prowadzenie frazy. Potrafiła oddać wrażliwość młodego bohatera oraz jego narastający dramatyzm, a w duetach z Kornelią głos naturalnie współgrał z partią matki, podkreślając więź i napięcie między postaciami. Leggett zachowała zarówno kontrolę techniczną w trudniejszych fragmentach, jak i subtelność w partiach lirycznych, dzięki czemu Sekstus był wiarygodny i wyrazisty w całej strukturze opery.
Juliusza Cezara wykonał Jakub Józef Orliński, który ukazał elegancję frazowania i precyzję techniczną. Głos Orlińskiego był wyraźny i dobrze prowadzony w całym zakresie, a zmiany dynamiki i rejestrów odbywały się płynnie, bez utraty barwy czy kontroli. W recytatywach i ariach łączył delikatne pianissimo z bardziej zdecydowanymi, pełnymi energii frazami, utrzymując spójność i muzykalność. Finalny duet z Kleopatrą zabrzmiał niezwykle emocjonalnie – ich głosy współbrzmiały w sposób precyzyjny, podkreślając napięcie i dramaturgię sceny. Interpretacja Orlińskiego uwydatniała charakter Cezara – jego szlachetność, pewność siebie i dynamikę w interakcjach z innymi bohaterami.

W partii Ptolemeusza wystąpił Yuriy Mynenko, który w 2024 roku wykonywał w Warszawie rolę Juliusza Cezara w Operze Kameralnej, a tym razem wcielił się w kapryśnego i sadystycznego władcę Egiptu. Postać Ptolemeusza została przez niego wyraźnie zarysowana i wiarygodnie oddana aktorsko. Głos artysty momentami brzmiał jednak nierównomiernie w barwie, a dramatyczne fragmenty wymagały pewnego wysiłku. Mimo tych trudności Mynenko poradził sobie z wymagającymi partiami, oddając charakter postaci.
Orkiestra Il Pomo d’Oro pod batutą Francesco Cortiego utrzymywała wysoki poziom zarówno w recytatywach, jak i ariach. Gra była precyzyjna i dynamiczna, rytm i artykulacja harmonizowały z wokalami, podkreślając zarówno napięcie dramatyczne, jak i liryczne momenty. Klawesyn kształtował frazowanie i spójność wykonania, prowadząc orkiestrę z wyczuciem stylu barokowego. Współpraca orkiestry z solistami była szczególnie udana – artyści reagowali na niuanse fraz i dynamiki, co wzmacniało dramaturgię i spójność całego wykonania. Dobrze prezentowały się także postaci drugoplanowe, wnosząc istotny wkład w dramaturgię i kolorystykę całej opery.
Wieczór w Filharmonii Narodowej po raz kolejny pokazał, że barok nie jest repertuarem niszowym. Przy odpowiednim poziomie wykonawczym i wyrazistych osobowościach scenicznych potrafi przyciągnąć publiczność równie licznie jak tytuły z głównego nurtu.
