7 czerwca w Staatsoper Stuttgart odbędzie się premiera Turandot Giacoma Pucciniego. W tytułowej roli wystąpi Ewa Vesin, a jako Timur – Adam Palka, od ponad dekady związany z zespołem tego teatru. W obsadzie znaleźli się również Diego Godoy (Calaf), Esther Dierkes (Liù) oraz Heinz Göhrig (Altoum). Kierownictwo muzyczne nad spektaklem objął Valerio Galli, a za reżyserię odpowiada Anna-Sophie Mahler.
Sama obecność dwojga polskich artystów w obsadzie jednej z najważniejszych premier kończącego się sezonu w Stuttgarcie byłaby wystarczającym powodem, by zwrócić uwagę na to wydarzenie. Tym razem zainteresowanie budzi jednak również koncepcja przedstawienia, która proponuje nowe spojrzenie na ostatnią i nieukończoną operę Pucciniego.
Anna-Sophie Mahler powraca do Stuttgartu po sukcesie Saint François d’Assise Oliviera Messiaena. Jej inscenizacja została w 2023 roku wyróżniona przez magazyn „Opernwelt” jako „najbardziej niezwykłe doświadczenie operowe roku”. Tym razem reżyserka proponuje niekonwencjonalne spojrzenie na ostatnią operę Pucciniego. Zamiast psychologicznie realistycznej opowieści o Turandot i Kalafie interesuje ją bardziej symboliczne odczytanie dzieła, skupione na przeciwstawnych siłach obecnych w operze oraz procesie przemiany, który dokonuje się w jej finale. Szczególne miejsce w koncepcji spektaklu zajmuje sama Turandot, opisana przez Pucciniego jako „piękna i pozbawiona współczucia, niczym rzecz ze złota”. Realizatorów interesuje nie tyle psychologiczny portret bohaterki, ile jej niemal nadludzki i odczłowieczony charakter.
Szczególne znaczenie w koncepcji spektaklu ma finał opery. Według realizatorów po ofierze Liù, określanej jako najbardziej ludzka postać całego dzieła, rozpoczyna się proces prowadzący do czegoś zupełnie nowego. To właśnie przemiana stanowiąca zwieńczenie trzeciego aktu znajduje się w centrum ich zainteresowania. Problem ten nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ Puccini nie zdążył ukończyć swojej ostatniej opery. Kompozytor zmarł w 1924 roku, pozostawiając po sobie jedynie szkice finału. Podczas prapremiery w mediolańskiej La Scali Arturo Toscanini zakończył przedstawienie dokładnie w miejscu, w którym Puccini przerwał pracę nad partyturą. Dopiero później do repertuaru weszło zakończenie skomponowane przez Franco Alfana, a w 2002 roku własną wersję finału stworzył Luciano Berio.
Mahler i Galli postanowili jednak pójść inną drogą. Punktem wyjścia stała się dla nich notatka pozostawiona przez Pucciniego na jednym ze szkiców do finału: „poi Tristano” – „a potem Tristan”. To właśnie do tych słów odwołują się twórcy stuttgarckiej inscenizacji. W nowej produkcji jako finał zabrzmi instrumentalna wersja Liebestodu z opery Tristan i Izolda Richarda Wagnera. Jak podkreślają realizatorzy, decyzja ta wynika bezpośrednio z pozostawionej przez Pucciniego wskazówki oraz ich zainteresowania przemianą, która dokonuje się po ofierze Liù. To rozwiązanie z pewnością wzbudzi dyskusje. Z jednej strony odwołuje się do autentycznej notatki pozostawionej przez kompozytora, z drugiej zaś wprowadza do świata jego ostatniej opery jeden z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów twórczości Wagnera. W roku przypadającym na stulecie prapremiery Turandot stuttgarcka realizacja proponuje własne spojrzenie na jedno z najbardziej zagadkowych zakończeń w historii opery.
Premiera odbędzie się 7 czerwca o godz. 18.00. Kolejne przedstawienia zaplanowano na 13, 26 i 29 czerwca oraz 5, 8 i 18 lipca 2026 roku.
