Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

Eufonie 2026. Siedem wydarzeń, na które warto zwrócić uwagę

Od wielkich arii późnego romantyzmu, przez prawykonania i współczesną operę, po monumentalne dzieła Pendereckiego oraz muzykę zakorzenioną w tradycjach Europy Środkowo-Wschodniej. Ósma edycja Eufonii potrwa od 12 listopada do 6 grudnia, obejmując blisko 30 wydarzeń w dziesięciu miastach. Tegoroczny program po raz kolejny pokazuje, że festiwal nie chce być jedynie przeglądem muzycznego dziedzictwa regionu, lecz miejscem spotkania różnych epok, tradycji i języków muzycznych.

Eufonie – Międzynarodowy Festiwal Muzyki Europy Środkowo-Wschodniej – organizowane są przez Narodowe Centrum Kultury od 2018 roku. Ich punktem wyjścia jest muzyczna mapa regionu, którego kultura przez stulecia kształtowała się na styku różnych języków, religii i tradycji. Nie chodzi przy tym wyłącznie o przypominanie twórców i dzieł historycznych. Program Eufonii od początku łączy muzykę dawną i współczesną, tradycje ludowe i muzykę artystyczną, wielką symfonikę z kameralistyką, a także projekty sytuujące się poza głównym nurtem klasyki. Ważnym elementem festiwalu są Alterfonie, w których muzyka klasyczna spotyka się z elektroniką, folklorem, improwizacją i innymi współczesnymi językami. W tegorocznej edycji pojawią się również nowe miejsca i obszary, m.in. Teatr Wielki w Łodzi oraz województwo zachodniopomorskie.

Ósma edycja została opatrzona hasłem „Złote spoiwo”, a jej symbolem jest japońskie kintsugi – sztuka naprawiania rozbitej ceramiki przy użyciu złota. Pęknięcia nie są w niej ukrywane, lecz stają się częścią nowej całości. Organizatorzy odczytują tę metaforę poprzez pamięć, doświadczenie śmierci i przemijania, spotkanie różnych tradycji kulturowych i religijnych, ale także potrzebę zachwytu nad światem i wspólnego przeżywania muzyki. Sama metafora jest efektowna, jednak znacznie ciekawsze od festiwalowych deklaracji jest sprawdzenie, jak rzeczywiście działa ona w programie. Kilka listopadowych wydarzeń szczególnie wyraźnie pokazuje tę ideę.

13 listopada – Kristine Opolais i późny romantyzm, Teatr Wielki w Łodzi

Eufonie otworzy wieczór szczególnie interesujący dla publiczności operowej. Kristīne Opolais, która przed dekadą należała do grona najbardziej rozchwytywanych sopranów na światowych scenach, wystąpi w Teatrze Wielkim w Łodzi z Orkiestrą Teatru Wielkiego w Łodzi pod batutą Rafała Kłoczki. Jej obecna działalność sceniczna jest wyraźnie mniej intensywna niż w okresie największego rozkwitu kariery, kiedy regularnie pojawiała się w Metropolitan Opera, Royal Opera House, Wiener Staatsoper, Bayerische Staatsoper czy Teatro alla Scala. Wciąż jednak podejmuje wymagające partie i projekty koncertowe, współpracując m.in. z Andrisem Nelsonsem i Boston Symphony Orchestra. W sezonie 2025/26 śpiewała m.in. Katerinę Izmajłową w Lady Macbeth of Mtsensk, La Voix humaine Poulenca oraz Cztery ostatnie pieśni Straussa, a także powracała do partii Toski w wykonaniach koncertowych.

Dla polskiej publiczności będzie to dopiero drugi występ Opolais w Polsce. Jej polski debiut miał miejsce w czerwcu 2022 roku w Operze Wrocławskiej, gdzie zaśpiewała Cio-Cio-San w Madame Butterfly. W Łodzi artystka ponownie sięgnie po repertuar, z którym jest szczególnie kojarzona. Program został zbudowany wokół słynnych arii sopranowych drugiej połowy XIX i początku XX wieku. Zabrzmią m.in. „Io son l’umile ancella” z Adriany Lecouvreur, „Suicidio!” z Giocondy, „La mamma morta” z Andrea Chénier, „Pace, pace, mio Dio” z Mocy przeznaczenia, „Ebben? Ne andrò lontana” z La Wally oraz „Un bel dì, vedremo” z Madame Butterfly.

Włoski repertuar został jednak zestawiony z muzyką kompozytorów Europy Środkowo-Wschodniej. Pomiędzy ariami pojawią się utwory Romana Statkowskiego, Henryka Jareckiego, Zygmunta Noskowskiego, Zoltána Kodálya, Leoša Janáčka i Antonína Dvořáka. Dzięki temu koncert można potraktować jako próbę pokazania późnego romantyzmu nie przez pryzmat jednej szkoły narodowej, lecz jako wspólny język europejskiej kultury muzycznej. Miłość, tęsknota, rozpacz i pragnienie spełnienia są tu doświadczeniami przekraczającymi granice państw i tradycji.

18 listopada – Zygmunt Krauze i Gustav Mahler, Filharmonia Narodowa

Jednym z najważniejszych wydarzeń tegorocznych Eufonii będzie koncert w Filharmonii Narodowej, podczas którego odbędzie się prawykonanie „Spróbuj opiewać okaleczony świat” Zygmunta Krauzego do wiersza Adama Zagajewskiego. Tekst, który po zamachach z 11 września 2001 roku stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych literackich głosów wobec doświadczenia przemocy i kryzysu, otrzyma muzyczną interpretację współczesnego polskiego kompozytora. Krauze wystąpi tego wieczoru również jako pianista w swoim II Koncercie fortepianowym, inspirowanym podróżami i doświadczeniem różnorodności kultur.

Po przerwie zabrzmi IV Symfonia G-dur Gustava Mahlera. Jej finał prowadzi słuchacza do wizji niebiańskiego życia zaczerpniętej z Cudownego rogu chłopca, jednak u Mahlera pozorna prostota tej wizji ma także wymiar ironiczny i niepokojący. Zestawienie jej z nowym dziełem Krauzego tworzy więc interesujący kontrapunkt: z jednej strony świat naznaczony doświadczeniem zniszczenia, z drugiej – dziecięca wizja raju, która nie jest tak niewinna, jak mogłoby się wydawać. Oba utwory stawiają, choć w zupełnie odmienny sposób, pytanie o możliwość zachowania zachwytu nad światem, którego niewinność została utracona.

Koncert poprowadzi Yaroslav Shemet. Wystąpią Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej, Joanna Kędzior oraz Zygmunt Krauze.

20 listopada – Czarodziejska góra Pawła Mykietyna, Nowy Teatr

Jednym z najbardziej interesujących wydarzeń tegorocznych Eufonii będzie Czarodziejska góra Pawła Mykietyna z librettem Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk według powieści Thomasa Manna. Organizatorzy określają listopadowe przedstawienie mianem premiery, choć opera miała już swoją prapremierę w 2015 roku podczas Malta Festival Poznań. W 2026 roku do Warszawy powraca inscenizacja Andrzeja Chyry, przygotowana wówczas z udziałem Mirosława Bałki (scenografia), Magdaleny Maciejewskiej (kostiumy), Marii Stokłosy (ruch sceniczny) i Bartosza Nalazka (światło), tym razem z nową obsadą i pod kierownictwem muzycznym Adama Banaszaka.

Powrót przedstawienia po jedenastu latach jest szczególnie interesujący także dlatego, że Czarodziejska góra została przygotowana jako koprodukcja Nowego Teatru i Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, przy współudziale Narodowego Centrum Kultury i Malta Festival Poznań. Pozwala to spojrzeć na dzieło Mykietyna nie jako na nową propozycję inscenizacyjną, lecz na przedstawienie, które po latach otrzymuje nowe życie wykonawcze i trafia do programu festiwalu poświęconego pamięci, przemijaniu i doświadczeniu Europy Środkowo-Wschodniej.

Libretto Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk odchodzi od klasycznej narracji powieści Manna. Punktem wyjścia stała się zmarła Amerykanka, wspomniana przez autora jedynie jako poprzednia mieszkanka pokoju w sanatorium w Davos, do którego przybywa Hans Castorp. Ta pozornie marginalna postać pozwala przesunąć uwagę na granicę między życiem a śmiercią oraz na atmosferę oczekiwania na wydarzenie, które może zmienić bieg historii. W tym sensie opera Mykietyna wyjątkowo mocno współbrzmi z tegoroczną tematyką Eufonii.

W obecnej obsadzie wystąpią m.in. Paweł Trojak jako Hans Castorp, Szymon Raczkowski jako Joachim Ziemssen, Emilia Rabczak jako Kławdia Chauchat, Karol Skwara jako Behrens i Ambroży Golachowski jako Settembrini.

22 listopada – „Obrazki ze Słowacji”, Nowa Miodowa

22 listopada festiwal zwróci się ku słowackiej tradycji muzycznej. „Obrazki ze Słowacji” to program, w którym muzyka artystyczna spotyka się z folklorem, a materiał zaczerpnięty z tradycji ludowej staje się tworzywem dla kolejnych pokoleń kompozytorów i wykonawców. Usłyszymy utwory Eugena Suchonia, Alexandra Moyzesa i Ilji Zeljenki, a także dzieła Béla Bartóka i Leoša Janáčka oraz opracowania słowackich i morawskich pieśni ludowych.

Szczególnie ciekawie zapowiada się „Oda do Češľaka” NogaBand, łącząca Beethovenowską „Odę do radości” z idiomem wykonawczym romskiego muzyka ludowego Jozefa Kroki „Češľaka” z Zámutova oraz pieśniami z jego rodzinnej miejscowości. Dzięki temu program pokazuje tradycję nie jako zamknięty zbiór reliktów przeszłości, ale jako żywy materiał podlegający zmianom, reinterpretacji i spotkaniom z innymi kulturami. Wystąpią Simona Hulejová, Spectrum Quartett, NogaBand oraz żeński zespół wokalny Ulijanky.

23 listopada – Penderecki, Credo, Filharmonia Narodowa

Dzień później Eufonie sięgną po „Credo” Krzysztofa Pendereckiego, jedno z najważniejszych dzieł oratoryjnych kompozytora. Monumentalna kompozycja opiera się na łacińskim tekście wyznania wiary, ale została wzbogacona o elementy innych tradycji, między innymi protestancki chorał „Aus tiefer Not” oraz polskie pieśni pasyjne. Różnorodne źródła zostają więc włączone w jedną formę, tworząc przestrzeń spotkania odmiennych tradycji duchowych.

Szczególnego znaczenia nabiera również obsada. Obok Orkiestry i Chóru Filharmonii Krakowskiej wystąpią Chór Chłopięcy i Dziewczęcy Filharmonii Krakowskiej oraz Ukraiński Chór Chłopięcy i Dziewczęcy Filharmonii Krakowskiej. Partie solowe wykonają Natalia Rubiś, Karolina Sikora, Anna Radziejewska, Rafał Żurek i Artur Janda, a całość poprowadzi Michał Klauza. W tym zestawieniu idea „złotego spoiwa” staje się wyjątkowo czytelna – różne tradycje, pokolenia i głosy spotykają się w jednym dziele, którego punktem wyjścia jest wiara.

27 listopada – Górecki, Vasks, Sibelius, Filharmonia Narodowa

Pod koniec festiwalu muzyczna podróż obejmie trzy kraje nadbałtyckie: Polskę, Łotwę i Finlandię. Program rozpocznie Trzy utwory w dawnym stylu Henryka Mikołaja Góreckiego, następnie zabrzmi Vox Amoris Pēterisa Vasksa – fantazja na skrzypce i orkiestrę smyczkową, w której kompozytor nadaje muzyczny kształt doświadczeniu miłości. Partię solową wykona Kristīne Balanas.

Wieczór zamknie II Symfonia D-dur Jeana Sibeliusa. Wokół tego dzieła narosła interpretacja wiążąca je z fińskimi aspiracjami niepodległościowymi, choć sam Sibelius temu zaprzeczał. Ciekawsza wydaje się więc jej wieloznaczność: symfonia może być słuchana zarówno w kontekście narodowej tożsamości, jak i osobistego doświadczenia kompozytora oraz napięcia między śmiercią, cierpieniem i nadzieją. Program prowadzony przez Liepāja Symphony Orchestra pod batutą Guntisa Kuzmy pokazuje przy tym, że wspólnota kulturowa regionu bałtyckiego nie musi oznaczać podobieństwa języków muzycznych.

28 listopada – Lutosławski, Sikora, Bartók, Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego

Ostatnim z wybranych wydarzeń jest koncert, którego program tworzy szczególnie interesującą konstrukcję. Wieczór rozpocznie „Muzyka żałobna” Witolda Lutosławskiego, napisana dla uczczenia pamięci Béli Bartóka i należąca do dzieł, które otworzyły nowy etap w rozwoju języka polskiego kompozytora. Następnie zabrzmi Koncert na flet i orkiestrę Elżbiety Sikory, dedykowany białoruskiej flecistce i opozycjonistce Marii Kalesnikawej. Po przerwie program zamknie Koncert na orkiestrę Bartóka.

Zestawienie ma więc wyraźną klamrę: Lutosławski zwraca się ku pamięci Bartóka, którego własne dzieło pojawia się na końcu koncertu. Pomiędzy nimi znajduje się kompozycja współczesna związana z konkretną historią człowieka sprzeciwiającego się opresji. Nie trzeba sprowadzać dramaturgii wieczoru do prostego schematu „od żałoby do afirmacji życia”. Znacznie ciekawszy jest motyw pamięci i ciągłości – muzyka przechowuje doświadczenia poprzednich pokoleń, ale jednocześnie konfrontuje je z teraźniejszością.

Orkiestrę Polskiego Radia poprowadzi Bassem Akiki, a partię fletu wykona Ana de la Vega.

Program Eufonii 2026 nie tworzy jednej estetycznej całości i chyba właśnie tego nie należy od niego oczekiwać. Siłą festiwalu jest możliwość zestawienia obok siebie muzyki Verdiego, Pucciniego i Dvořáka, Mahlera i Krauzego, Pendereckiego i tradycji romskiej, Lutosławskiego i Bartóka, współczesnej opery Mykietyna i literatury Thomasa Manna. To nie jest region jednej kultury ani jednego doświadczenia. Europa Środkowo-Wschodnia została ukształtowana przez nakładające się na siebie tradycje, migracje, konflikty, zmieniające się granice i pamięć o wydarzeniach, które dla kolejnych pokoleń nie zawsze znaczą to samo.

Dlatego kintsugi może być dla Eufonii trafniejszym symbolem, niż sugerowałaby sama promocyjna metafora. Nie chodzi przecież o udawanie, że pęknięć nie ma. Przeciwnie – ich ślady pozostają widoczne. Chodzi o możliwość stworzenia z rozproszonych fragmentów nowej całości bez wymazywania ich historii.

W tegorocznym programie widać to szczególnie wyraźnie w zestawieniach, w których obok siebie pojawiają się różne epoki i tradycje. Muzyka staje się miejscem pamięci, ale też przestrzenią spotkania. Nie zatrzyma wojny, nie cofnie śmierci i nie naprawi politycznych konfliktów. Może jednak zachować to, co łatwo ginie w historycznym chaosie – pamięć o człowieku, jego głosie, kulturze i potrzebie wspólnego przeżywania. I właśnie dlatego warto patrzeć na Eufonie 2026 nie tylko jak na festiwal koncertów, lecz także jak na próbę odpowiedzi na pytanie, czy w świecie pełnym pęknięć muzyka wciąż może być miejscem spotkania.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje