Nasza strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci lepsze doświadczenia i dopasowane treści. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

“Don Pasquale” – światowy poziom w Operze Krakowskiej

Zabawne perypetie starego kawalera pragnącego poślubić młodą dziewczynę nabrały nowego blasku w najnowszej premierze Opery Krakowskiej. „Don Pasquale” Gaetano Donizettiego, pokazany 2 grudnia, był równocześnie reżyserskim debiutem Jerzego Stuhra. Reżyser podkreślał podczas konferencji prasowej, że w repertuarze komediowym chciał pokazać, jak wydobyć humor sytuacyjny i charakterystyczne cechy postaci. Te założenia udało się zrealizować w sposób niemal wzorcowy – spektakl bawił od pierwszej sceny i nie pozwalał oderwać wzroku od sceny.

Niekwestionowanym centrum tego przedstawienia był Mariusz Kwiecień jako Doktor Malatesta. Baryton potwierdził swój kunszt i wyjątkową wszechstronność. Każde jego wejście było małym widowiskiem: świadoma gra aktorska, precyzyjny ruch, wyważone gesty i nieomylny instynkt komiczny sprawiały, że Malatesta stawał się postacią niemal realną, a przy tym nieustannie zabawną. Kwiecień wykazał się przy tym niezwykłą dykcją i perfekcyjną świadomością muzyczną – każda fraza, każda nuta była pełna znaczenia i humoru, co rzadko udaje się osiągnąć w rolach komediowych.

Również pozostałe role wprowadzały świeżość do spektaklu, choć z różnym skutkiem. Alexandra Flood w roli Noriny, wybrana w castingu na prośbę reżysera, prezentowała energiczną i aktorsko przekonującą postać młodej dziewczyny, jednak jej głos nie miał dużego wolumenu – poza pierwszymi rzędami sali był momentami praktycznie niesłyszalny. W tej odsłonie trudno więc było w pełni docenić walory wokalne Flood, choć jej gra sceniczna pozostawała wiarygodna i dynamiczna. Andrzej Lampert jako Ernesto ujmował liryzmem i wrażliwością, natomiast tytułowy Don Pasquale w wykonaniu Grzegorza Szostaka zachwycał barwą i przerysowaniem.

Scenografia debiutantki Alicji Kokosińskiej powróciła do klasycznych rozwiązań, rezygnując z multimedialnych projekcji, a ogród, w którym odbywa się „schadzka” Noriny i Ernesta, został nagrodzony brawami publiczności. Kierownictwo muzyczne Tomasza Tokarczyka oraz kolorowe kostiumy Marii Balcerek uzupełniły całość, tworząc spójny, efektowny wizualnie spektakl.

Jednak to przede wszystkim Mariusz Kwiecień uczynił tę realizację niezapomnianą – jego Malatesta to kwintesencja eleganckiej komedii, mistrzowska lekcja aktorstwa operowego i prawdziwa radość dla publiczności. „Don Pasquale” w Operze Krakowskiej to przedstawienie, które po wyjściu z teatru zachęca do powrotu, a występ Kwietnia pozostaje w pamięci na długo.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Może Cię zainteresuje