Classico czy moderno? „Cosi fan tutte” w wykonaniu młodych artystów w Operze Wrocławskiej

0

„Così fan tutte” to tytuł, po który planowały sięgnąć w tym sezonie aż cztery teatry operowe, przygotowując nowe inscenizacje tej popularnej opery Mozarta. Operze Krakowskiej udało się zagrać spektakle z udziałem publiczności w marcu, a Teatr Wielki w Łodzi i Opera Nova przełożyły swoje produkcję na kolejny sezon. Po „Cosi fan tutte” zamierza sięgnąć tego lata również krakowski Festiwal Opera Rara.

Covidowe zawirowania związane z czasowym zamknięciem instytucji kultury spowodowały, że „Così fan tutte” jest pierwszym premierowym spektaklem przygotowanym w całości za czasów urzędowania obecnej dyrekcji Opery Wrocławskiej.

„Così fan tutte” Mozarta, Opera Wrocławska, fot. materiały prasowe

Do współpracy nad projektem zaproszono jednego z najbardziej aktywnych zawodowo latynoamerykańskich reżyserów – André Heller-Lopesa, który na co dzień pełni funkcję dyrektora artystycznego Theatro Municipal do Rio de Janeiro. Polscy melomani mieli okazję oglądać efekty jego pracy w Operze Śląskiej w Bytomiu („Rzekoma ogrodniczka” Mozarta) oraz właśnie we Wrocławiu, gdzie wcześniej pracował nad inscenizacją „Don Giovanniego”.

Uchylając rąbka tajemnicy mogę zdradzić, że w przyszłym sezonie w Operze Wrocławskiej zobaczymy również „Wesele Figara” w reżyserii Heller-Lopesa, co oznacza że w repertuarze teatru znajdować się będzie zrealizowana przez niego cała trylogia oper Mozarta powstałych w wyniku współpracy z librecistą Lorenzem da Ponte.

„Così fan tutte” Mozarta, Opera Wrocławska, fot. Jacek Żurek

W przedpremierowych zapowiedziach „Così fan tutte” organizatorzy podkreślali pewną interaktywność spektaklu polegającą na tym, że o wystawieniu dzieła w wersji klasycznej bądź uwspółcześnionej decyduje rzut monetą podczas uwertury. Pomysł ten jest w zasadzie ograniczający dla reżysera, ponieważ w ciągu kilku minut na scenie pojawić się mogą jedynie adekwatne kostiumy i ruchome elementy scenografii, takie jak meble czy tło w postaci widoku gorejącego Wezuwiusza. W rezultacie inscenizacja zdecydowanie lepiej sprawdza się i jest bardziej spójna w wydaniu tradycyjnym. Przebranie cynicznego Don Alfonsa za Karla Lagerfelda, „Albańczyków” za dżihadystów z Państwa Islamskiego i wyposażenie sióstr Dorabelli i Fiordiligi w smartfony to trochę za mało, by mówić o odrębnej koncepcji reżyserskiej, więc wersję uwspółcześnioną można potraktować jako pewien wariant podstawowej – klasycznej.

„Così fan tutte” Mozarta, Opera Wrocławska, fot. Maria Niedziałkowska

Mariusz Kwiecień, dyrektor artystyczny Opery Wrocławskiej, zaprosił do obsady „Così fan tutte” studentów i absolwentów uczelni muzycznych, by mogli oni nabrać pierwszych profesjonalnych szlifów i zaprezentować się przed szerszym audytorium. Taka idea przyświeca stworzonemu przez niego programowi „Opera Młodych”, którego częścią jest właśnie premiera opery Mozarta. W premierowym spektaklu największe wrażenie zrobiła jednak związana na stałe z wrocławską sceną i wyrastająca na podporę zespołu Maria Rozynek-Banaszak w roli Despiny oraz rozwijający ostatnio swoje umiejętności w Mascarade Opera Studio we Florencji Paweł Trojak jako Guglielmo. Sonia Warzyńska-Dettlaff, Elwira Janasik czy Adrian Domarecki mają spory potencjał, ale ich talent potrzebuje jeszcze nieco czasu, by w pełni zabłysnąć. W drugim zestawie solistów wokalny poziom był bardziej wyrównany, aczkolwiek na osobne brawa zasługują namłodsi Paweł Horodyski (Guglielmo) i Zuzanna Nalewajek (Dorabella), którzy są już praktycznie w pełni przygotowani do występów na operowych scenach. Nie zawiedli również Hanna Okońska (Despina), Ted Black (Ferrando), Aleksadra Łaska (Fiordiligi) oraz przede wszystkim niezrównany w charakterystycznych rolach w operze buffa Dariusz Machej.

„Così fan tutte” Mozarta, Opera Wrocławska, fot. Maria Niedziałkowska

Kierownictwo muzyczne nad przygotowaniem premiery powierzono uzdolnionemu dyrygentowi młodego pokolenia – Adamowi Banaszkowi, który zgodził się na pewne cięcia w partyturze (nie wybrzmiała aria Fiordiligi „Per pietà”). Tempa narzucone orkiestrze były dość szybkie, ale jej gra oddała w pełni zmysłowość muzyki Mozarta.

O autorze