Tomasz Konieczny z sukcesem wraca na scenę w Monachium

0

Na scenę Bayerische Staatsoper wróciła opera „Naznaczeni” Franza Schreckera w inscenizacji, której premiera odbyła się w zeszłym roku w ramach Letniego Festiwalu Operowego. Utwór uważany jest za jedno z najważniejszych niemieckich dzieł operowych XX wieku, dlatego też jego wystawienie w Monachium było najbardziej oczekiwanym wydarzeniem festiwalu.

Opera w zasadzie nie jest szerzej znana poza ojczyzną kompozytora. Jej prapremiera miała miejsce we Frankfurcie w 1918 roku i od razu stała się sensacją. Schrecker pretendował wówczas do miana największego rywala Straussa, lecz mimo to dzieło na wiele lat popadło w zapomnienie.

Czy słusznie? W muzyce pobrzmiewają wyraźne inspiracje twórczością zarówno Straussa, jak i Wagnera, a libretto nasycone jest nastrojem dekadencji.

„Naznaczeni” Franza Schreckera, fot. Wilfried Hösl, Bayerische Staatsoper

Historia przedstawiająca dramat odpychającego fizycznie mężczyzny zainteresowała Krzysztofa Warlikowskiego, który w Monachium wystawił wcześniej nawiązującą do filmu „Tajemnica Brokeback Mountain” inscenizację „Eugeniusza Oniegina” Czajkowskiego oraz przyjętą bardzo entuzjastycznie „Kobietę bez cienia” Richarda Straussa.

Głównym bohaterem „Naznaczonych” jest Alviano Salvago, którego zdeformowana twarz jest powodem jego problemów z samoakceptacją i sprawia, że czuje się on samotny. Podobnie jak w filmie „Człowiek słoń” Davida Lyncha zasłania twarz workiem i desperacko poszukuje piękna.

John Daszak jako Alviano Salvago, fot. Wilfried Hösl, Bayerische Staatsoper

Genueńczyk zakłada zatem Elizjum, czyli swoisty raj zachwycający bogactwem kultury i przyrody, pełen nimf i faunów. Przyjaciele Alviana wykorzystując nieobecność gospodarza organizują w podziemiach raju orgie z udziałem porwanych z ulicy kobiet i gdy ten chce udostępnić Elizjum szerszej publiczności, Tamare próbuje mu ten pomysł wyperswadować.

Stroniący z racji swojej brzydoty od kobiet Alviano oraz będący jego przeciwieństwem Tamare obdarzają uczuciem tę samą kobietę – chorą na serce malarkę Carlottę, która mimo że odwzajemnia miłość Alviana, ulega urokowi Tamara. Zdrada prowadzi do tragedii – właściciel Elizjum zabija konkurenta, a zrozpaczona przebiegiem wypadków Carlotta umiera.

„Naznaczeni” Franza Schreckera, fot. Wilfried Hösl, Bayerische Staatsoper

Opowieść, której akcja rozgrywa się w renesansowych Włoszech, przeniesiona została do współczesności, by ukazać wszechobecną pogoń za doczesnymi uciechami i odrzucenie wszelkich głębszych wartości. Warlikowski pokazał Elizjum w sposób bardzo wysublimowany, pozbawiony dosłowności. W tej inscenizacji nie zobaczymy wulgarnych orgii, a nagość pojawia się jedynie w scenie podczas której Alviano siedzi na krześle i paląc papierosa cytuje słowa kompozytora, który opisuje siebie i swoją muzykę, a wokół niego wije się ponętnie pulchna tancerka. Niedostatkom jej urody przeciwstawione jest nieskazitelne piękno mieszkańców Elizjum, którzy tańcząc do oryginalnej choreografii Claude’a Bardouila, stanowią uosobienie czystej seksualności.

„Naznaczeni” Franza Schreckera, fot. Wilfried Hösl, Bayerische Staatsoper

W spektaklu pokazany jest świat uległych kobiet i dominujących mężczyzn, owładniętych kultem siły i fizyczności, co znajduje swe odzwierciedlenie w ukazanych na scenie bokserskich walkach. Jesteśmy świadkiem gry, w której w zasadzie nie ma wygranych. Publiczność w niektórych momentach może się przeglądać w ogromnych lustrach, które raz pełnią rolę zwierciadeł, a raz okien. Odbita w lustrze monachijska widownia, która słynie z bardzo konserwatywnego podejścia do dress code’u obowiązującego podczas wyjść do opery, stanowi jakby element designerskiej scenografii.

„Naznaczeni” Franza Schreckera, fot. Wilfried Hösl, Bayerische Staatsoper

Jak zawsze u Warlikowskiego pojawiają się odniesienia do innych dziedzin sztuki, w tym do ery kina niemego. Frankenstein, Golem czy Nosferatu pokazani są w scenach z kobietami i dziećmi na podobieństwo Alviana, który również uważał się za potwora nie mającego prawa do miłości.

„Naznaczeni” Franza Schreckera, fot. Wilfried Hösl, Bayerische Staatsoper

Projekcje wideo z bohaterami z głowami myszy przywodzą na myśl słynny komiks Arta Spiegelmana „Maus. Opowieść ocalałego”. Na znaczenie tych zwierząt, które pojawiają się również w dalszej części spektaklu w postaci chóru, może naprowadzić fragment opowiadania „Śpiewaczka Józefina, czyli naród myszy” Franza Kafki, który jest zamieszczony w programie. Historia pokazuje ciężko pracujący i pozbawiony sentymentalizmu naród myszy, który co jakiś czas zbiera się, by posłuchać śpiewaczki Józefiny. Jej występ do ucieleśnienie piękna, doświadczenie cementujące wspólnotę. Co jakiś czas w trakcie koncertu pojawia się jednak sceptyk – czy śpiew Józefiny to rzeczywiście coś wyjątkowego, czy tylko zwykłe popiskiwanie, które wydaje z siebie każda mysz? Czy piękno jest tym, co jest uważane za piękne przez daną społeczność, czy jednak czymś subiektywnym?

„Naznaczeni” Franza Schreckera, fot. Wilfried Hösl, Bayerische Staatsoper

W tegorocznym wznowieniu „Naznaczonych” bierze udział ta sama obsada, co rok temu. Fantastyczne kreacje stworzyli zarówno Catherine Naglestad jako Carlotta, jak i Christopher Maltman w roli Tamare. Ciekawą postać wykreował również Tomasz Konieczny, który występuje w spektaklu w roli księcia Adorna, którego Tamare prosi o pomoc w zablokowaniu przekazania Elizjum mieszkańcom i w zdobyciu względów Carlotty. Znakomitego polskiego bas-barytona widzimy najpierw jako trenera bokserskiego, a w finałowych scenach, gdy wydaje wyrok na tych, którzy z Elizjum uczynili miejsce rozpusty. Potężny głos i zdolności aktorskie sprawiają, że jest to rola zdecydowania zapadająca w pamięć.

Orkiestra pod batutą Markusa Stenza wydobyła z muzyki Schreckera właściwą jej nutę smutku i tęsknoty. Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze będę miała okazję zobaczyć to dzieło w pełnej inscenizacji, ale zdecydowanie jest to pozycja, z którą warto się zapoznać.

O autorze

“I should have everything that is good, genuine and beautiful!” Wolfgang Amadeus Mozart