Piotr Beczała jako wymarzony Książę w wiedeńskiej „Rusałce”

0

Na przełomie stycznia i lutego na scenę Wiener Staatsoper powróciła „Rusałka” Dvořáka zrealizowana w 2014 roku przez Svena-Erica Bechtolfa. Opera ta od wielu lat jest najchętniej wystawianym na świecie scenicznym dziełem czeskiego kompozytora, a historia tytułowej nimfy wodnej, która zakochuje się w Księciu i marzy o tym, by stać się człowiekiem, wzrusza kolejne pokolenia melomanów.

Olga Bezsmertna jako Rusałka i Jongmin Park jako Wodnik, fot. Michael Pöhn, Wiener Staatsoper

Wiedeńska „Rusałka” odbiega od bajkowych wyobrażeń na temat inscenizacji tej opery, a reżyser koncentruje się tu na ukazaniu lęków młodej dziewczyny przed kontaktami z mężczyznami. Obawy przed zbliżeniem seksualnym odzwierciedlone są m.in. w scenie baletowej, podczas której panna młoda opiera się skonsumowaniu małżeństwa z pewnym karykaturalnie przedstawionym młodzieńcem. Dominującym wrażeniem, jakie pozostaje po obejrzeniu produkcji Bechtolfa jest poczucie wyobcowania i osamotnienia każdego z bohaterów, gdzie każda próba nawiązania przez nich bliższego kontaktu kończy się niepowodzeniem z powodu paraliżującego strachu. Takie odczucia pogłębia między innymi scenografia – Rusałka zamieszkuje bowiem przestrzeń pokrytą śniegiem i lodem z porastającymi ją krzywymi, sękatymi drzewami.

Piotr Beczała jako Książe, fot. Michael Pöhn, Wiener Staatsoper

2 lutego partię Rusałki zaśpiewała pochodząca z Ukrainy Sofia Soloviy, która w tym jednym spektaklu zastąpiła swoją niedysponowaną rodaczkę, Olgę Bezsmertną. Melancholijny sopran i przekonująca interpretacja postaci balansującej na granicy cielesności i eteryczności nimfy wodnej sprawiły, że był to niezapomniany wieczór, będący dla ukraińskiej śpiewaczki niezaprzeczalnym triumfem. Piotr Beczała chyba nie ma sobie obecnie równych w partii Księcia, a jego głos wydaje się być stworzony do wykonywania repertuaru słowiańskiego. Polski tenor idealnie oddał również chwiejny charakter postaci i szczerą chęć zadośćuczynienia za popełnione błędy. Fantastycznie wypadł również Jongmin Park jako Wodnik, który nie tylko dobrze zaśpiewał, ale obok Piotra Beczały mógł pochwalić się nienaganną dykcją. Pełnokrwiste postaci stworzyły również Elena Zhidkova w roli Zagranicznej Księżniczki oraz Monika Bohinec jako Ježibaba. Ulotną atmosferę dzieła i bogatą instrumentację utworu cudownie oddała orkiestra Wiener Staatsoper pod batutą Tomáša Hanusa, który jednak na początku obrał dość zawrotne tempo. Przedstawienie zakończyło się długimi owacjami na stojąco, które w Wiedniu są oznaką szczególnego uznania dla artystów, a nie grzecznościową nagrodą dla wykonawców, jak to często się zdarza w polskich teatrach.

O autorze

“I should have everything that is good, genuine and beautiful!” Wolfgang Amadeus Mozart