„Faworyta” – wokalna uczta w Bayerische Staatsoper

0
85%
85%
Very good
  • Wykonanie
    10
  • Reżyseria
    7
  • Scenografia
    7
  • Kierownictwo muzyczne
    10
  • Ocena użytkownika (0 głosów)
    0

„La Favorite” Gaetano Donizettiego w reżyserii Amélie Niermeyer, której premiera odbyła się w ostatnią niedzielę w Bayerische Staatsoper, to spektakl atrakcyjny głownie pod względem wokalnym, ale nie tylko.

Istnieją dwie wersje tej opery – francuska i włoska. W Monachium zaprezentowano pierwotną wersję francuską, z librettem autorstwa Alphonse’a Royera i Gustave’a Vaeza. Dzieło Donizettiego nie gościło na deskach bawarskiej opery od około 100 lat, zatem oczekiwania wobec premiery nowej inscenizacji były ogromne, tym bardziej, że w charakterze odtwórczyni tytułowej roli Léonor de Guzman zaangażowano jedną z największych gwiazd opery – łotewską mezzosopranistkę Elīnę Garančę. Był to debiut śpiewaczki w tej roli, chociaż występowała ona wcześniej w koncertowych wykonaniach „La Favorite”, między innymi w Salzburgu.

Fabuła dzieła jest typowym melodramatem – przebywający w klasztorze Fernand opuszcza jego mury, by odszukać kobietę, która zawładnęła jego sercem. Nie zna jednak tożsamości ukochanej, a jest nią oficjalna królewska metresa, Léonor. Kobieta odwzajemnia uczucia młodzieńca, obawia się jednak wyznać mu prawdę o sobie. Tymczasem ze zwycięskiej wojny z Maurami powraca król Alphonse XI, który planuje rozwieść się z królową i z kochanki „uczynić uczciwą kobietę”, jednak nie może uzyskać na ten krok zgody duchowieństwa. Władca pozwala Fernardowi wybrać sobie spośród dam dworu małżonkę w nagrodę za męstwo okazane w walce – ten wskazuje na Léonor, której przeszłość nadal jest dla niego tajemnicą. Dopiero po ślubie poznaje prawdę o swojej ukochanej, po czym wraca do klasztoru. Léonor podąża za nim, by umrzeć w jego ramionach po tym, gdy przyjmuje on śluby zakonne.

Zaprezentowana w Monachium realizacja jest debiutem reżyserki Amélie Niermeyer na scenie tego teatru, jak również w repertuarze belcanto. Oprawa sceniczna przedstawienia jest szara, bardzo ascetyczna, zdominowana przez monumentalne konstrukcje, które niekiedy rozświetlają się pokazując religijne motywy – ukrzyżowanego Jezusa, Madonny, a także roślinne elementy dekoracyjne. Dużą rolę w scenografii odgrywają krzesła, często przestawiane, służące również do wyrażania ekspresji przez bohaterów. Jedynym mocnym akcentem kolorystycznym są kostiumy – czerwony płaszcz Léonor, niebieski garnitur Alphonse’a, szare i czarne stroje osób związanych z Kościołem oraz czerwone sukienki członków chóru noszone w trakcie ślubu, podczas którego panna młoda ubrana była cała na czarno.

Elīna Garanča w roli Léonor dała z siebie wszystko, a jej aria „O mon Fernand” wyśpiewana była z wielką żarliwością, jak również z umiejętnością cieniowania dźwięku i wyrażania wyrafinowanych detali. Postać królewskiej metresy jest jednak najmniej wyrazistą spośród głównych osób dramatu. Wydaje się być bezsilna wobec przebiegu wydarzeń, rozczarowana i rozdrażniona zabiegami Alphonse’a. Jest to szczególnie widoczne podczas wspaniałej sceny, w trakcie której zamiast baletu widzimy Léonor oraz króla Alphonse’a w trakcie seansu filmowego, gdy ich postaci oświetla jedynie odblask migoczącego ekranu. Scena ta jest wspaniałym podpisem umiejętności aktorskich Mariusza Kwietnia, który kreuje rolę Alphonse’a. Kwiecień z dużą wiarygodnością odegrał rolę króla, który w spektaklu ukazany jest jako rozkapryszony władca, zachowujący się momentami wręcz infantylnie, traktujący Léonor przedmiotowo – jak zabawkę, którą oddaje finalnie Fernandowi. Jego aria „Léonor, viens”, wykonywana w najwyższych rejestrach głosu barytonowego, urzekła precyzją wykonania, gamą prezentowanych uczuć i dostojeństwem. Zgromadzona w teatrze publiczność gromkimi owacjami nagrodziła jednak w największym stopniu Matthew Polenzaniego, występującego w roli Fernanda. Fernand przedstawiony jest w spektaklu jako mężczyzna tak samo egoistyczny jak król, jednak w przeciwieństwie do niego – w dramatycznych chwilach swego życia szukający pocieszenia w religii. Fernand rozdarty jest pomiędzy życiem klasztornym, a miłością, co Polenzani ukazał zarówno w aspekcie psychologicznym, jak i wokalnym. Ten wieczór bezapelacyjnie należał do niego.

Bayerische Staatsorchester prowadzona przez Karela Marka Chichona wykonywała muzykę dokładnie i precyzyjnie, czasem wręcz teatralnie, ale wydaje się, że momentami zbyt głośno. Mimo to, niedzielny wieczór można uznać za prawdziwą ucztę muzyczną dla melomanów. Internetowa transmisja spektaklu zaplanowana jest na 6 listopada, o godz. 18.00 na  www.staatsoper.de/tv

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

fot. Wilfried Hösl

 

 

O autorze

“I should have everything that is good, genuine and beautiful!” Wolfgang Amadeus Mozart